Ja tak mam zawsze po zimie.
Posts by Yoghurt_Sothoth
Tak zwane wiosenne porządki, jak co roku, bo znalazłem tanią półkę ścienną.
Wszystko fajnie, złodzieje z Nottingham, ładne macie te nowe modele, detale fajne i w ogóle, super się to będzie malować, ale kto wpadł na pomysł, żeby te laleczki podzielić tak, że oddzielnie się im nawet milimetrowe podeszwy butów przykleja, zamiast dać nogę w całości?
Za każdym razem, gdy mogę wrzucić cytat z Klocucha do lokalizacji, na świecie pojawia się jeden dodatkowy promyczek nadziei.
Biorąc pod uwagę, ile ich przemycam tu i ówdzie, nie musicie się martwić o przyszłość.
Kontynuując oglądanie Hazbin Hotel zdałem sobie wreszcie sprawę, że najwyraźniej od dawna mam ogromną słabość do złych bab z asymetrycznym bobem na łbie, śpiewających o potrzebie wzięcia sprawy we własne ręce, bo od razu uruchomiły mi się fleszbeki do innej znakomitej kreskówki.
A jakże!
Siadam do klejenia szczurów, a tu znienacka pojawiły nowe stare gąbeczki. Małżonka z pełną premedytacją zaczęła utylizować wszystkie swoje przybory na wysypisku zwanym moim biurkiem.
Skończyłem tę nieszczęsną biżuteryjną bandę, ale nie chce mi się jej lepiej kadrować, bo żeby te ich bojowe pozy miały sens, muszę teraz dokupić i pomalować pudło orków.
Stomatologia poczyniła ogromne postępy!
Nie spodziewałem się, że posiadanie czwórki z przodu będzie się objawiać głównie drzemką po każdym posiłku.
Nawet mi to pasuje.
Temat dość długiego 12. odcinka podcastu miał być nieco inny, ale zostaje odłożony na epizod numer 13, bo idę dziś na Hail Mary i wpadł mi do głowy całkiem inny pomysł, a tak zwany lajw marketing jest ponoć w cenie.
Próśb o poprawki napisów po EjAj nawet nie tykam, bo nawet ja nie jestem w stanie babrać się w takim szambie, dwuzdaniowe streszczenia opisów do komedyjek z lat 80. spokojnie mi wystarczą do utraty kilku punktów poczytalności.
Pierwsze zlecenie po urlopie, przy którym od razu pojawia się uśmiech, bo okazuje się, że moje „a nie mówiłem” znów się sprawdza: klient podesłał masę opisów odcinków starych sitcomów ze streamingów do poprawki po AI, bo widzom chyba wreszcie zaczął przeszkadzać ten bełkot.
Skromniutko, bo nie jestem ludologiem, ale i tak zaskakująco nieźle jak na niszę w niszowej niszy. Podziękował.
428 dzień paćkania bez przerwy. Szczury do złożenia na urlopie spakowane, więc dziś pelerynka Frodona Bagaża.
Kocham pelerynki, ich malowanie sprawia mi niemal tyle przyjemności, co wąchanie kleju.
Bierz śmiało.
Zbliża się Wielkanoc, więc w gierkach-usługach jak zwykle pojawią się tematyczne gierki słowne, a ja znów musiałem się wspiąć na wyżyny słowotwórstwa, od którego bolą mnie zęby.
I "Egg-spert" to u mnie "Specjajlista".
Dobrze, że jadę na urlop, to mnie sporo tych durnot ominie.
Jakbyś tam był!
Zbyt dobre, dlatego po dwójce nie ma nic.
Problem w tym, że zajęcia na moje niekonczacę sie dygresje bedą za krótkie xd
Był plan pocięcia całości na piętnastominutowe epizody, by mieć czym karmić algorytmy przez pół roku, ale jednak za bardzo szanuję odbiorców XD
Są już pierwsze świadectwa. I to nawet pozytywne, zwłaszcza od małżonki, która ucieszyła się, że może wyłączyć wersję wideo na Spotify i nie musi mnie oglądać w chwili spokoju. Linki do serwisów podkastowych w bio, a ja zapraszam, bo montaż i dokrętki były koszmarem.
Okej, algorytmy YT i spoti mielą i mielą, ale na razie nie znalazły powodów, by się o coś dosrać, więc premiera 11 odcinka niezwykle popularnego podcastu Wersja Polska dziś o godzinie 19.
Się renderuje, więc jest szansa, że będzie do końca tygodnia.
I na marginesie, wymiana kompa się przydała, bo godzina pięćdziesiąt materiału się mieli w 10 minut.
To w dalekosiężnych planach mój drugi podcast, co oznacza, że oba będą aktualizowane dwa razy rzadziej, więc wszyscy będą zadowoleni.
Jeśli zastanawiacie się, jak idzie przygotowywanie translatorskiego podcastu (a wiem, że tak, niektórzy mnie dręczą dobry kwartał), to jestem na etapie tworzenia ilustracji przerywnikowych do wersji wideo i poniżej jest jedna z nich.
Kto zgadnie temat, wygrywa talon na balon.
aprawdę porwałem się z motyką na słońce z tym tematem podkastu, nawet dla mnie to jest zdecydowanie za dużo czytania.
To już zostawię potomkom. Jakimś sześciu pokoleniom następców.
Biorąc pod uwagę, na jaką tematykę porwałem się w nowym odcinku podcastu, jest bardzo prawdopodobne, że dokończy go moja progenitura, bo objętościowo rośnie to do rozmiarów absurdalnych, a doba wciąż ma tylko 24 godziny.
No, po trzystu latach skończyłem sapera.