Czy może to być największy zawód i najwyżej skończy jako podstawka pod monitory? PERHAPS.
Czy się cieszę? Bardzo mocno.
Na półkach w tych paru księgarniach na krzyż w przyszłym roku.
Posts by
Zapomniałem o drobnej zmianie 😏
#RozdrożeKruków jest wydanym brudnopisem, spisanym bez duszy i pasji, na zasadzie "no fajnie byłoby coś wypuścić".
Pewnie lepszy niż fanficki ze "Szponów i Kłów", bo to dalej Andrzej, jednak po lekturze mam wrażenie, że "Sezon Burz" pozostawił we mnie lepsze odczucia, a przecież już był średni++.
Zdaję sobie sprawę, że gdyby nie wymuszona przerwa w grze miałbym inne, lepsze odczucia tylko... Ktoś to jednak tak zaprojektował i niedopatrzył.
Ehh... Świetna gra na zamknięcie roku, psująca wspomnienia istnieniem rozczarowujących baboli.
#IndianaJones i Wielkie Kółko ukończone.
Bawiłem się naprawdę b.dobrze do... ostatnich 2/3h.
Najpierw (nieprawiony) bug dźwiękowy, potem błędy w fizyce i parkourze.
A na koniec nędzne rozwiązanie całej zagadki, szmatą przez twarz, jakby scenarzysta obudził się na dzwonek, ale bez spisanego końca.
Jestem w 40% #RozdrożeKruków i trudno mi odepchnąć myśli, że czytam dobry brudnopis, choć spisany z przymusu.
Liczę na wielkie przyśpieszanko i zwrot akcji, ale gdyby to była książka debiutanta to bym parł dalej tylko z rozpędu, głównie z powodu jej niewielkiej liczby stron.
No i tyle z mojej gry w #IndianaJonesandTheGreatCircle.
Reinstalacja nie pomaga, powrót do lokacji nie pomaga. Przełączenie na jezyk polski (dalej nie można zmienić dubbingu!) nie pomaga.
W głośnikach ciągle trzeszczy nieistniejący ogień.
ABSURDALNE
Nie potrzebuję klepania po ramieniu za każdy wysiłek, ale powrót do 3 lokacji, pooowoolny backtracking i zgadywanie ścieżki (watykan, nie pozdrawiam), by nawet nie otrzymać poradnika dającego jakiś boost, tylko tą pieprzonką rurkę, której mam już 10-tki w plecaku...
Kwaśny posmak w ustach.
A obecnie, podczas ostatniego wieczoru z grą instaluję ją ponownie. Całe 131 GB, licząc, że to załatwi buga dźwiękowego wywołującego WIECZNY OGIEŃ w głośnikach, bo zachciało mi się zrobić questa wymagającego wrócenia Szanghaju. Nie dość, że bug mnie trafił to za wysiłek w grze dostałem starą rurę.
Nie pomaga w poprzednim FAKT, że moment jest zbugowany i DA SIĘ ukryć, da się uruchomić przedmiot jeszcze raz, da się pobiec w inną stronę, ale gra ma to gdzieś. Leci smierć i pozdro, elo.
Gdy gra uczy cię, by pewne postaci UNIKAĆ i ukrywać, a motywem w grze jest narzekanie, że Indy UCIEKA od problemów zamiast stawić czoło, a następnie wymagacie od gracza nieoczywistej ucieczki, a za karę dajecie natychmiastowy zgon to zaczyna się zgrzytanie zębów.
Ale w ciągłości dobrze zaprojektowanych zagadek nagle ukrywają interaktywny obiekt w ścianie nieinteraktywności dopóki nie wsadzisz w niego nosa (i chyba po popchnięciu zagadki do przodu!) zaczynasz wzdychać.
Problemem są pechowe rozwiązania, które zaczynają wyłazić.
Gdy wcześniej "o" miało być "a", przymknąłem oko.
Jak zmiana języka, 1 opcja w końcu, wymaga zmiany języka całej konsoli, wzruszyłem ramionami, powtarzam odmianę "to be".
Gdy znajdźki są inną zakładką i nie można ich śledzić- trudno.
To jednak nic. W końcu szybko można zejść na ląd i w przeciwieństwie do FFR, gra jest dostowana do takiego gameplayu. W tej drugiej produkcji to był mimo wszystko koszmar na całej linii.
Roślinno-wodna lokacja zaczyna mi psuć smak dobrej przygody, głównie przez swoje podobieństwo, a więc niejako "flashbacki z wietnamu", do dżunglowego etapu z Final Fantasy Rebirth.
W obydwu miejscach lekka eksploracja jest nam odbierana przez wymus środka transportu, czego nie znoszę.
Pierwsze łyżki dziegciu w #IndianaJonesanTheGreatCircle "The nitka".
Niestety, tuż przed przerwą świąteczną moje ostatnie spotkania z Henrym Juniorem są dość rozczarowujące i rozstanę się z nim w lekkich oparach cierpkiego humoru.
Szykuje się wigilijny wiedźmok, zupełnie bez okazji? Perhaps
Tu nie ma żadnych bogów.
Tu są tylko BESTIE.
Spikain uśmiechnięty. Rozochocony jak Makłowicz na koperek.
Niby miłe, niby ciepełko na pysiu, a na karku takie dziwne łaskotanie, lekki dyskomfort w matrixie.
Oczywiście, że śpimy. Wszystkie trailery w jednym wątku, bez wodolejstwa, gadających głów i cringe'u. Pychotka
#IndianaJonesandTheGreatCircle to wspaniały prezent growy pod choinkę (ja już mam ubraną, więc się liczy).
Dziwna zaleta - cieszę się, że gra wyszła TERAZ.
Dragon Age za mną, święta jeszcze przede mną.
Nic, poza problemami życia, nie zabiera mi uwagi. Mogę spokojnie zaglądać w kąty.
Oderwałem się tylko dlatego, by nie popchnąć historii dalej. By cieszyć się przygodą dłużej.
Na 1 etapie - eksploracja, znajdźki, sporadyczne zagadki, HARDOR PARKOUR i Troy "Jones" Baker są tak dobre, że gram z uśmiechem.
Za to walkę i skradanie może uproszczę, by mi nie zawracało głowy.
Po lekko ponad 5 godzinach w #IndianaJonesandTheGreatCircle największą bolączką jest wymuszenie polskiego dublażu w grze lub zmiana języka konsoli. Którą mamy generację? Killzone 2 żąda zwrotu korony najgłupszej dubbingowej decyzji.
Poza tym, jestem zachwycony.
A na drugą nóżkę Xbox
Lecimy z wrappami. Najpierw spotify, bo hej, czemu nie
25 cm choinkę z *astoramy (nie zapłacili mi, więc bez reklamy) z czerwonym nalotem na gałązkach ubiera się w 2 minuty, bo więcej niż łańcucha, czubka i dwóch bombek i tak nie zmieszczę.
Ubrana, pod nią prezenty dla rodziny. Czekają do wyjazdu.
Proszę nie kłamać. Dzisiejszym prezentem było rozerwanie upartego kartonika.
Breloks był gratisem.
Hype na Hogwart Legacy to jedno z większych oszustw na jakie dałem się złapać. To przyjemny spacer w fanowskich klimatach i można bawić się całkiem przyjemnie, ale postaci, fabuła, zwiedzanie z konkretnym celem i logika świata (nawet przy Rowlingowych dziurach) niestety leży w bagnie średniactwa.