To już ten czas, że nadaje się imiona pająkom.... ten w łazience to Zenek.
Posts by
Zwiastun serialu bardziej mnie zaintrygował. Wydaje się ciekawszy. No I kto zagra doktora Szumana ( a raczej doktorów dwóch)?
Puchatkowienie jest fajne, ale polecam też myszowacenie. Jadasz coraz lepsze gatunki sera, przestajesz sobie żałować.
Oczywiście Ipanienko. Chodźmy wszyscy do stajenki....
Tragedia, wysyp bardzo pewnych siebie pań prezentujących do kamery swoje kopyta. Blokuję i ciągle pojawiają się nowe.
Obie pyszne, ale ja poproszę zupę rybną w starym stylu, na karpich łbach i płetwach
Jestem tak stara, że pamiętam tę wizytę, a towarzyszył jej Rubens de Falco, który grał strasznego Leoncia:) Byłam dzieckiem i oglądałam Isaurę jak bajkę. Na ostatni odcinek dziadkom zepsuł się telewizor, więc przyszli do nas i razem w napięciu oglądaliśmy. 40 lat temu...
W mojej rodzinie zdarzyli się panowie o imionach Bonifacy, Teodor i Saturnin:) niestety nie było Sobieżyra.
Mam nadzieję! Polska płyta roku!
Toż to z nowej płyty niezapomnianych Braci Figo Fagot:))) polecam, bo pięknie zaśpiewane głosem tysiąca aniołów:))))
Aj, i pop ma tani bar - hrabina tam popija. (Mój ulubiony!)
Rzeczywiście! Nie ma paczkomatu! A to właśnie do niego zamawiałam termofor w kształcie kotka! Jak mogli?!
Od lat bardzo cenię Nosowską jako artystkę, ale w kwestiach pozamuzycznych pożeglowała w jakieś dziwne rejony... trochę to smutne.
U mnie też. Jacyś dziwni panowie w lateksowych wdziankach, z intrygującymi psimi uszkami.
Tak patrzę na te domki i coś mi się widzi, że Baronowa mieszka bardzo blisko mnie:) Świat jest mały...
A nawet z bardzo niedawnych. Bywały też odruchy buntu. Na pewną uroczystość wybrawszy się w dżinsach. Wszystkie panie w eleganckich spódnicach. Cudem uniknęłam linczu.
Wolę spodenki. Niestety sukienki i spódnice kojarzą mi się z gulą w gardle i ściskiem w żołądku, zakładane na oficjalne występy, typu bardzo ważne zebranie, proszony obiad albo stypa.
Tylko może już zrezygnować z tej nieszczęsnej zwrotki z "rzeczą niewieścią", bo aż w uszach zgrzyta. Już nie te czasy.
No ale kejtry to psy, a nie wilki. Ślumpa to nie jest po prostu woda, tylko woda brudna. A Kobietę Kota widziałam lepiej przetłumaczoną - jako Gideja Cicik.
... na kieliszeczek płynu Lugola. Ten smak pamiętam do dziś.
Był 1 maja, piękna pogoda, na pochodzie dzieci z kilku szkół zbiorczych. Akurat wtedy było wyjątkowo dużo występów artystycznych, chór Zbowidowców, tańce dzieciaków w strojach ludowych, więc staliśmy sobie i pięknie się napromieniowaliśmy. Potem wszyscy marsz do wiejskiego ośrodka zdrowia...
Co ciekawe, pochodzę z okolic Leszna Wlkp. i u nas zawsze była to ta GZIKA, a nie gzik. A i w sklepie można było kupić gziczkę gostyńską, a nie gziczek. I jeszcze druga nazwa tejże, germanizm - kejza. Tak czy siak, jest to pyszne.
Pingwin akurat wygląda, jakby miał garnitur. A nawet frak;)
Dzień dobry! Życzę wszystkim dużo siły i spokoju w tych niespokojnych czasach. Jako Myszol introwertyczny dużo obserwuję, rzadko komentuję. Pozdrawiam z mysiej gawry.