Advertisement · 728 × 90
#
Hashtag
#JulianTuwim
Advertisement · 728 × 90
RZUCILBYM TO WSZYSTKO...
Rzuciłbym to wszystko, rzuciłbym od razu,
Osiadibym jesienią w Kutnie lub Sieradzu.
W Kutnie lub Sieradzu, Rawie lub Lęczycy, W parterowym domku, przy cichej ulicy.
Byloby tam cieplo, ciasno, ale mito, Dużo by się spalo, często by się pito.
Tam koguty rankiem na opłotkach pieją,
Tam sąsiedzi dobrzy tyją i glupieją.
Poszedibym do karczmy, usiadibym w kąciku, Po tym, co nie wróci, poplakał po cichu.
Pogadałbym z Tobą przy ampulce wina:
„No i cóż, kochana? Cóż, moja jedyna?
Zal ci zabaw, gwaru, tęskno do stolicy?
Nudzisz się tu pewno w Kutnie lub Łęczycy?"
Nic byś nie odrzekla, nic, moja kochana,
Sluchalabyś wichru w kominie do rana...
I dumala dlugo w lęku i tęsknicy:
- Czego on tu szuka w Kutnie lub w Lęczycy?

RZUCILBYM TO WSZYSTKO... Rzuciłbym to wszystko, rzuciłbym od razu, Osiadibym jesienią w Kutnie lub Sieradzu. W Kutnie lub Sieradzu, Rawie lub Lęczycy, W parterowym domku, przy cichej ulicy. Byloby tam cieplo, ciasno, ale mito, Dużo by się spalo, często by się pito. Tam koguty rankiem na opłotkach pieją, Tam sąsiedzi dobrzy tyją i glupieją. Poszedibym do karczmy, usiadibym w kąciku, Po tym, co nie wróci, poplakał po cichu. Pogadałbym z Tobą przy ampulce wina: „No i cóż, kochana? Cóż, moja jedyna? Zal ci zabaw, gwaru, tęskno do stolicy? Nudzisz się tu pewno w Kutnie lub Łęczycy?" Nic byś nie odrzekla, nic, moja kochana, Sluchalabyś wichru w kominie do rana... I dumala dlugo w lęku i tęsknicy: - Czego on tu szuka w Kutnie lub w Lęczycy?

ICH WURDE ALLES LASSEN...
Ich würde alles aufgeben, sofort aufgeben, ich würde mich im Herbst in Kutno oder Sieradz niederlassen.
In Kutno oder Sieradz, Rawa oder kęczyca, In einem einstöckigen Haus, in einer ruhigen Straße.
Es wäre dort warm, eng, aber nett, man würde viel schlafen, man würde viel trinken.
Da krähen morgens die Hähne auf den Hecken, Da werden gute Nachbarn fett und dumm.
Ich würde ins Wirtshaus gehen, ich würde in der Ecke sitzen, Nach dem, was nicht zurückkommt, würde ich still weinen.
Ich würde bei einem Glas Wein mit dir reden:
„Und was, meine Liebe? Nun, meine Einzige?
Bedauerst du den Spaß, die Hektik, sehnst du dich nach der Hauptstadt?
Langweilst du dich sicher in Kutno oder tęczyca?"
Du würdest nichts antworten, nichts, meine Liebe, Du würdest dem Wind im Schornstein bis zum Morgen zuhören ...
Und lange nachdenken in Angst und Sehnsucht:
- Was sucht er hier in Kutno oder in tęczyca?

ICH WURDE ALLES LASSEN... Ich würde alles aufgeben, sofort aufgeben, ich würde mich im Herbst in Kutno oder Sieradz niederlassen. In Kutno oder Sieradz, Rawa oder kęczyca, In einem einstöckigen Haus, in einer ruhigen Straße. Es wäre dort warm, eng, aber nett, man würde viel schlafen, man würde viel trinken. Da krähen morgens die Hähne auf den Hecken, Da werden gute Nachbarn fett und dumm. Ich würde ins Wirtshaus gehen, ich würde in der Ecke sitzen, Nach dem, was nicht zurückkommt, würde ich still weinen. Ich würde bei einem Glas Wein mit dir reden: „Und was, meine Liebe? Nun, meine Einzige? Bedauerst du den Spaß, die Hektik, sehnst du dich nach der Hauptstadt? Langweilst du dich sicher in Kutno oder tęczyca?" Du würdest nichts antworten, nichts, meine Liebe, Du würdest dem Wind im Schornstein bis zum Morgen zuhören ... Und lange nachdenken in Angst und Sehnsucht: - Was sucht er hier in Kutno oder in tęczyca?

Jeden Tag ein #JulianTuwim Gedicht, Tag 1520. Heute aus Siódma jesień, Siebter Herbst, das Gedicht Rzuciłbym to wszystko…, Ich würde alles lassen…, von 1922.

0 1 0 0
NIEZNAJOMA
Wyglądasz zupelnie jak tajemnicza nieznajoma
Patrzę — i w myślach trzepoce mi romantyczne
[z wagonu.
[porwanie,
Tyle lat trwa moje słodkie nierozczarowanie,
Tyś moja — moja do zgonu.
Nie wiem, jak myśleć o tobie — a cóż dopiero Słowem Chwycić cię w uścisk (z daleka) w złotej ulewie [czułosci!
Tymczasem pokój nawiało ciepłem powietrzem
[akacjowem
I, oddychając, śmieję się i płaczę z miłości...

NIEZNAJOMA Wyglądasz zupelnie jak tajemnicza nieznajoma Patrzę — i w myślach trzepoce mi romantyczne [z wagonu. [porwanie, Tyle lat trwa moje słodkie nierozczarowanie, Tyś moja — moja do zgonu. Nie wiem, jak myśleć o tobie — a cóż dopiero Słowem Chwycić cię w uścisk (z daleka) w złotej ulewie [czułosci! Tymczasem pokój nawiało ciepłem powietrzem [akacjowem I, oddychając, śmieję się i płaczę z miłości...

UNBEKANNTE
u siehst genauso aus wie die mysteriöse Fremde aus dem Waggon. h schaue und in meinen Gedanken flattert mir romantische Entführung, So viele Jahre dauert meine süße NichtErnechtering, Du bist mein - mein bis zum Tod.
Ich weiß nicht, wie ich an dich denken soll - geschweige denn mit einem
Wort
dich umarmen (aus der Ferne) in einem goldenen Regenguss der
Zärtlichkeit!
zwischen wurde der Raum mit warmer AkazienLuft geblasen, und beim Atmen lache und weine ich vor Liebe ..

UNBEKANNTE u siehst genauso aus wie die mysteriöse Fremde aus dem Waggon. h schaue und in meinen Gedanken flattert mir romantische Entführung, So viele Jahre dauert meine süße NichtErnechtering, Du bist mein - mein bis zum Tod. Ich weiß nicht, wie ich an dich denken soll - geschweige denn mit einem Wort dich umarmen (aus der Ferne) in einem goldenen Regenguss der Zärtlichkeit! zwischen wurde der Raum mit warmer AkazienLuft geblasen, und beim Atmen lache und weine ich vor Liebe ..

Jeden Tag ein #JulianTuwim Gedicht, Tag 1519. Heute aus der Sammlung Siódma jesień, Siebter Herbst, das Gedicht Nieznajoma, Unbekannte, von 1922.

1 1 1 0
JARMARK RYMOW
[BYLA RAZ DUZA..]
Byla raz duża
Kaluża,
Jedna z największych kaluż...
(Nie wierzysz, czytelniku, to się ze mną załóz.)
Otóż ta duża, duża, nawet bardzo duża,
Ale kaluża,
Widząc, jak ją z obliczem wielce zagniewanem
Mijają ludzie,
Zaczęla śnié o cudzie,
A mianowicie o tym, że jest — Oceanem:
Malym wprawdzie, maleńkim,
Tyciutkim, tyciusieńkim,
Najmniejszym w świecie,
Ale zawsze, ale przecie
Oceanem!
O-ce-a-nem!
I bardzo się szczycila swoim nowym stanem,
Moral zaś bajki — ten: \
Sen
Snem —
A sens
W tem,
By decydowała jawa,
Bo to najważniejsza sprawa.

JARMARK RYMOW [BYLA RAZ DUZA..] Byla raz duża Kaluża, Jedna z największych kaluż... (Nie wierzysz, czytelniku, to się ze mną załóz.) Otóż ta duża, duża, nawet bardzo duża, Ale kaluża, Widząc, jak ją z obliczem wielce zagniewanem Mijają ludzie, Zaczęla śnié o cudzie, A mianowicie o tym, że jest — Oceanem: Malym wprawdzie, maleńkim, Tyciutkim, tyciusieńkim, Najmniejszym w świecie, Ale zawsze, ale przecie Oceanem! O-ce-a-nem! I bardzo się szczycila swoim nowym stanem, Moral zaś bajki — ten: \ Sen Snem — A sens W tem, By decydowała jawa, Bo to najważniejsza sprawa.

[ES WAR EINMAL EINE GROSSE...]
Es war einmal eine große Pfütze,
Eine der größten Pfützen...
(Wenn Du mir nicht glaubst, Leser, dann wette mit mir.) Nun, diese große, große, sogar sehr große, Aber eine Prutze,
Sehend, wie mit einem sehr wütenden Gesicht die Menschen daran vorbeigehen, begann von einem Wunder zu träumen, Nämlich, dass sie ist - ein Ozean:
Kleiner zwar, winziger, Kleinster, winzigster Kleinster in der Welt aber immer noch, aber doch Ozean!
O-ze-an!
Und sie war sehr stolz auf ihren neuen Zustand, und die Moral der Geschichte - war diese:
Traum
Ist Traum --Aber der Sinn
Darin,
Dass der Wachzustand entscheidet, denn das ist das Wichtigste.

[ES WAR EINMAL EINE GROSSE...] Es war einmal eine große Pfütze, Eine der größten Pfützen... (Wenn Du mir nicht glaubst, Leser, dann wette mit mir.) Nun, diese große, große, sogar sehr große, Aber eine Prutze, Sehend, wie mit einem sehr wütenden Gesicht die Menschen daran vorbeigehen, begann von einem Wunder zu träumen, Nämlich, dass sie ist - ein Ozean: Kleiner zwar, winziger, Kleinster, winzigster Kleinster in der Welt aber immer noch, aber doch Ozean! O-ze-an! Und sie war sehr stolz auf ihren neuen Zustand, und die Moral der Geschichte - war diese: Traum Ist Traum --Aber der Sinn Darin, Dass der Wachzustand entscheidet, denn das ist das Wichtigste.

[BYLA RAZ DUZALJ
Z autografu. Pierwodruk: „Szpilki" 1954, nr 39. Autograf podpi-sany: Julian Rozbij Tuwicki, W rekopisie słowo „Rozbij" zastępuje skreślone „Rozmiar", użyte pierwotnie w związku z herbem „Rozmiar" używanym przez grafomana Sotera Rozbickiego.

[BYLA RAZ DUZALJ Z autografu. Pierwodruk: „Szpilki" 1954, nr 39. Autograf podpi-sany: Julian Rozbij Tuwicki, W rekopisie słowo „Rozbij" zastępuje skreślone „Rozmiar", użyte pierwotnie w związku z herbem „Rozmiar" używanym przez grafomana Sotera Rozbickiego.

[ES WAR EINMAL EINE GROSSE...]
Aus einem Autograf. Erstausgabe: Szpilki, Nr. 39, 1954. Autograf unterzeichnet:
Julian Rozbij Tuwicki. Im Manuskript unterzeichnet „Rozbij" (Zerschlage) ersetzt gestrichene „Rozmiar" (Ausmaß), gebraucht ursprünglich im Zusammenhang mit Wappen „Rozmiar", gebraucht durch den Graphoman Soter Rozbicki.

[ES WAR EINMAL EINE GROSSE...] Aus einem Autograf. Erstausgabe: Szpilki, Nr. 39, 1954. Autograf unterzeichnet: Julian Rozbij Tuwicki. Im Manuskript unterzeichnet „Rozbij" (Zerschlage) ersetzt gestrichene „Rozmiar" (Ausmaß), gebraucht ursprünglich im Zusammenhang mit Wappen „Rozmiar", gebraucht durch den Graphoman Soter Rozbicki.

JedenTag ein #JulianTuwim Gedicht, Tag 1518. Heute aus Jarmark rymów, Jahrmarkt der Reime, das Gedicht [Była raz duża…], [ Es war einmal eine große…], wahrscheinlich von 1953.

2 1 1 0
PRZETR WAM...
„Zmówilem na nim pacierz potężnym
milczeniem"
Norwid
Przetrwam... Minęly lata i lata przeminą,
Będzie tysiąc utraceń i tysiąc zdobywań,
Będę tęsknił — godzina pójdzie za godziną
W tańcu żalów, nadziei, łez i oczekiwań.
Przetrwam... Lecz dzień nastanie, gdy wśród wielkiej
Cos ostatniego skona pod męki ogromem:
[gruszy

PRZETR WAM... „Zmówilem na nim pacierz potężnym milczeniem" Norwid Przetrwam... Minęly lata i lata przeminą, Będzie tysiąc utraceń i tysiąc zdobywań, Będę tęsknił — godzina pójdzie za godziną W tańcu żalów, nadziei, łez i oczekiwań. Przetrwam... Lecz dzień nastanie, gdy wśród wielkiej Cos ostatniego skona pod męki ogromem: [gruszy

CZYHANIE NA BOGA
51
Wygaśnie Plomień Swięty w umęczonej duszy, A dom Twój już nie będzie dla mnie Bożym Domem.
I wtedy wielką ciszą żywot swój pocieszę, I będzie cisza owa — Tobie przebaczeniem.
I winę Twoją straszną i grzech Twój rozgrzeszę, Modląc się za Twą duszę ogromnym milczeniem.
(16 X1 1915]

CZYHANIE NA BOGA 51 Wygaśnie Plomień Swięty w umęczonej duszy, A dom Twój już nie będzie dla mnie Bożym Domem. I wtedy wielką ciszą żywot swój pocieszę, I będzie cisza owa — Tobie przebaczeniem. I winę Twoją straszną i grzech Twój rozgrzeszę, Modląc się za Twą duszę ogromnym milczeniem. (16 X1 1915]

CZYHANIE NA BOGA
51
Wygaśnie Plomień Swięty w umęczonej duszy, A dom Twój już nie będzie dla mnie Bożym Domem.
I wtedy wielką ciszą żywot swój pocieszę, I będzie cisza owa — Tobie przebaczeniem.
I winę Twoją straszną i grzech Twój rozgrzeszę, Modląc się za Twą duszę ogromnym milczeniem.
(16 X1 1915]

CZYHANIE NA BOGA 51 Wygaśnie Plomień Swięty w umęczonej duszy, A dom Twój już nie będzie dla mnie Bożym Domem. I wtedy wielką ciszą żywot swój pocieszę, I będzie cisza owa — Tobie przebaczeniem. I winę Twoją straszną i grzech Twój rozgrzeszę, Modląc się za Twą duszę ogromnym milczeniem. (16 X1 1915]

Jeden Tag ein #JulianTuwim Gedicht, Tag 1517. Heute aus Czychanie na boga, Lauern auf Gott, das Gedicht Przetrwam, Ich werde überdauern, von 1915.

2 1 1 0
ZDARZYŁO MI SIĘ TO PIERWSZY RAZ
Zdarzyło mi się to pierwszy raz —
Na palcach chodzić w ogrodzie.
Z tętniącym sercem, z latarką z gwiazd,
Skradałem się jak złodziej.
Godzinę dobrą, a może i dwie,
Siedziałem przedtem zdumiony,
Że taki w nim upór! I koga on zwie?
I czemu tak kwili? I kto on, i gdzie,
Ten glupi ptak uprzykrzony?
Godzinę, póltorej, zanudzał na śmierć Upartym, króciutkim wyćwierkiem, Bez przerwy, co chwila, co pół i co cwierć

ZDARZYŁO MI SIĘ TO PIERWSZY RAZ Zdarzyło mi się to pierwszy raz — Na palcach chodzić w ogrodzie. Z tętniącym sercem, z latarką z gwiazd, Skradałem się jak złodziej. Godzinę dobrą, a może i dwie, Siedziałem przedtem zdumiony, Że taki w nim upór! I koga on zwie? I czemu tak kwili? I kto on, i gdzie, Ten glupi ptak uprzykrzony? Godzinę, póltorej, zanudzał na śmierć Upartym, króciutkim wyćwierkiem, Bez przerwy, co chwila, co pół i co cwierć

DAS IST MIR DAS ERSTE MAL PASSIERT
Es ist mir zum ersten Mal passiert - auf Zehenspitzen im Garten gehen.
Mit pulsierendem Herzen, mit ner Sternenlicht-Taschenlampe, schlich ich wie ein Dieb.
Eine gute Stunde, oder vielleicht zwei, saß ich davor, erstaunt, dass er so stur war! Und wen ruft er an?
Und warum wimmerten sie so? Und wer ist er und wo, dieser dumme nervige Vogel?
Eine Stunde, anderthalb Stunden langweilte er zu Tode mit einem sturen, kurzen Zirpen, Die ganze Zeit, ab und zu, jede Hälfte und jedes Viertel

DAS IST MIR DAS ERSTE MAL PASSIERT Es ist mir zum ersten Mal passiert - auf Zehenspitzen im Garten gehen. Mit pulsierendem Herzen, mit ner Sternenlicht-Taschenlampe, schlich ich wie ein Dieb. Eine gute Stunde, oder vielleicht zwei, saß ich davor, erstaunt, dass er so stur war! Und wen ruft er an? Und warum wimmerten sie so? Und wer ist er und wo, dieser dumme nervige Vogel? Eine Stunde, anderthalb Stunden langweilte er zu Tode mit einem sturen, kurzen Zirpen, Die ganze Zeit, ab und zu, jede Hälfte und jedes Viertel

Jeden Tag ein #JulianTuwim Gedicht, Tag 1516. Heute aus Z rękopisów, Aus Manuskripten, das Gedicht Zdarzyło mi się to pierwszy raz, Das ist mir das erste mal passiert, von 1952.

0 1 1 0
ALKOHOL
Te banalne walce kawiarniane
Urastają w tragiczne psalmodie!
Myśli moje, tańczące, pijane,
Ciebie w smętne wplatają melodie.
O, jak wyją te straszne walczyki,
Jak cię szarpią, wplecioną w męczarnię!
Oczy moje, jak ostre okrzyki,
Przeszywają gorącą kawiarnię!
Pięścią walę! Kurcz ściska mi palce.
Spazm tęsknoty (—o, przyjdź!) w gardle duszę I te głupie kawiarniane walce Rozpinają mi na krzyżu duszę!

ALKOHOL Te banalne walce kawiarniane Urastają w tragiczne psalmodie! Myśli moje, tańczące, pijane, Ciebie w smętne wplatają melodie. O, jak wyją te straszne walczyki, Jak cię szarpią, wplecioną w męczarnię! Oczy moje, jak ostre okrzyki, Przeszywają gorącą kawiarnię! Pięścią walę! Kurcz ściska mi palce. Spazm tęsknoty (—o, przyjdź!) w gardle duszę I te głupie kawiarniane walce Rozpinają mi na krzyżu duszę!

Potem konam przy Tobie, kochance,
Co z tortury tych walców mnie wzywa,
Aż nas wreszcie, przy którejś-tam szklance,
Czarny sen, czarny wicher porywa.

Potem konam przy Tobie, kochance, Co z tortury tych walców mnie wzywa, Aż nas wreszcie, przy którejś-tam szklance, Czarny sen, czarny wicher porywa.

ALKOHOL
Diese banalen Café-Walzer
Wachsen zu tragischen Psalmodien!
Meine Gedanken, tanzende, betrunkene, Flechten dich in traurige Melodien ein.
Oh, wie heulen diese schrecklichen Walzer, Wie sie dich zerreißen, in Qualen verflochten!
Meine Augen, wie scharfe Schreie, Sie durchbohren das heiße Café!
Ich schlage mit der Faust! Der Krampf presst mir die Finger zusammen.
Ein Sehnsuchtskrampf (-o, komm!) ersticke ich in der Kehle Und diese albernen Café-Walzer
Sie knöpfen meine Seele am Kreuz auf!
Dann sterbe ich bei dir, Geliebte, Was mich von der Folter dieser Walzer ruft, Bis schließlich, über soundsovieltem Glas, Schwarzer Traum, ein schwarzer Wind trägt uns fort.

ALKOHOL Diese banalen Café-Walzer Wachsen zu tragischen Psalmodien! Meine Gedanken, tanzende, betrunkene, Flechten dich in traurige Melodien ein. Oh, wie heulen diese schrecklichen Walzer, Wie sie dich zerreißen, in Qualen verflochten! Meine Augen, wie scharfe Schreie, Sie durchbohren das heiße Café! Ich schlage mit der Faust! Der Krampf presst mir die Finger zusammen. Ein Sehnsuchtskrampf (-o, komm!) ersticke ich in der Kehle Und diese albernen Café-Walzer Sie knöpfen meine Seele am Kreuz auf! Dann sterbe ich bei dir, Geliebte, Was mich von der Folter dieser Walzer ruft, Bis schließlich, über soundsovieltem Glas, Schwarzer Traum, ein schwarzer Wind trägt uns fort.

Jeden Tag ein #JulianTuwim Gedicht, Tag 1515. Heute aus Siódma jesień, Siebter Herbst, das Gedicht Alkohol von 1918.

1 1 1 0
SPRAWOZDANIE Z PODROZY NA WYSTAWĘ
SZTUKI DEKORACYJNEJ W PARYZU
Jest w tym Paryżu
Dużo krzyku i rozpusty,
I jest
„Exposition des Arts Décoratifs".
A ja siedzę w knajpce w pobliżu
I pije apéritif,
Piąty czy szosty.
Na trotuarze
W krześle plecionym
Siedzę i gwarzę
Z drzewem zielonym:
- Arbre! Ecoutez!
Votre santé!
C'est vous — le plus beau pavillon polonais!

SPRAWOZDANIE Z PODROZY NA WYSTAWĘ SZTUKI DEKORACYJNEJ W PARYZU Jest w tym Paryżu Dużo krzyku i rozpusty, I jest „Exposition des Arts Décoratifs". A ja siedzę w knajpce w pobliżu I pije apéritif, Piąty czy szosty. Na trotuarze W krześle plecionym Siedzę i gwarzę Z drzewem zielonym: - Arbre! Ecoutez! Votre santé! C'est vous — le plus beau pavillon polonais!

BERICHT VON EINER REISE ZU EINER AUSSTELLUNG DER DEKORATIVEN KUNST
IN PARIS
In diesem Paris gibt es viel Geschrei und Ausschweifung und es gibt
„Exposition des Arts Décoratifs" Und ich sitze in einer Kneipe in der Nahe und trinke Aperitif, Den fünften oder sechsten.
Auf dem Gehweg In einem geflochtenen Stuhl sitze ich und schwätze Mit einem grünen Baum:
- Arbre! Ecoutez!
Votre santé!
C'est vous - le plus beau pavillon polonais!

BERICHT VON EINER REISE ZU EINER AUSSTELLUNG DER DEKORATIVEN KUNST IN PARIS In diesem Paris gibt es viel Geschrei und Ausschweifung und es gibt „Exposition des Arts Décoratifs" Und ich sitze in einer Kneipe in der Nahe und trinke Aperitif, Den fünften oder sechsten. Auf dem Gehweg In einem geflochtenen Stuhl sitze ich und schwätze Mit einem grünen Baum: - Arbre! Ecoutez! Votre santé! C'est vous - le plus beau pavillon polonais!

Jeden Tag ein #JulianTuwim Gedicht, Tag 1514. Heute aus der Sammlung Słowa we krwi, Worte im Blut, das Gedicht Sprawozdanie z podróży na wystawę sztuki dekoracyjnej w Paryżu, Bericht von einer Reise zu einer Ausstellung der dekorativen Kunst in Paris, von 1925.

1 2 1 0
PAN
Pan, sprośny satyr leśny, twór grecko-słowiański, Szalonej wiosny bożek z polskim sentymentem,
Król-narwaniec, radośnik, apostoł pogański, Parskam, pękam ze śmiechu w upojeniu świętem!
I jak się nie śmiać?! Świtem w lesie sobie leżę,
Kopytem bijąc w sosny pień... Nade mną — ptaki

PAN Pan, sprośny satyr leśny, twór grecko-słowiański, Szalonej wiosny bożek z polskim sentymentem, Król-narwaniec, radośnik, apostoł pogański, Parskam, pękam ze śmiechu w upojeniu świętem! I jak się nie śmiać?! Świtem w lesie sobie leżę, Kopytem bijąc w sosny pień... Nade mną — ptaki

I słońce... Więc się śmieję, rozkoszny bóg-zwierze,
Aż drżą ostępy dzikie i rozroste krzaki.
Leżę, genialny koziol... A wstanę — polecę,
Huknę, stuknę, zadudnię, przestraszę wiewiórkę I zawlokę w jałowce kapiącą się w rzece Miedzianowłosą Krystę, młynarzową córkę!
(24 XII 1913/

I słońce... Więc się śmieję, rozkoszny bóg-zwierze, Aż drżą ostępy dzikie i rozroste krzaki. Leżę, genialny koziol... A wstanę — polecę, Huknę, stuknę, zadudnię, przestraszę wiewiórkę I zawlokę w jałowce kapiącą się w rzece Miedzianowłosą Krystę, młynarzową córkę! (24 XII 1913/

PAN
Pan, ein unzüchtiger Waldsatyr, eine griechisch-slawische Schaffung, Verrückten Frühlings Götze mit polnischem Sentiment, König-Hitzkopf, Freudemann, heidnischer Apostel, ich schnaube, ich lache mich scheckig im Rausch des Feiertags!
Und wie soll man nicht lachen?! Im Morgengrauen liege ich im Wald, Mit meinem Huf schlagend auf den Kiefernstamm .. Über mir sind Vögel Und die Sonne ... So lache ich, entzückender Tiergott, Bis die wilden Dickichte und wuchernden Büsche erzittern.
Ich liege, genialer Ziegenbock ... Und ich stehe auf, fliege, knalle, klopfe, poltere, das Eichhörnchen erschrecke Und in den Wacholder verschleppe die im Bach badende Kupferhaarige Krysta, Müllerstochter!

PAN Pan, ein unzüchtiger Waldsatyr, eine griechisch-slawische Schaffung, Verrückten Frühlings Götze mit polnischem Sentiment, König-Hitzkopf, Freudemann, heidnischer Apostel, ich schnaube, ich lache mich scheckig im Rausch des Feiertags! Und wie soll man nicht lachen?! Im Morgengrauen liege ich im Wald, Mit meinem Huf schlagend auf den Kiefernstamm .. Über mir sind Vögel Und die Sonne ... So lache ich, entzückender Tiergott, Bis die wilden Dickichte und wuchernden Büsche erzittern. Ich liege, genialer Ziegenbock ... Und ich stehe auf, fliege, knalle, klopfe, poltere, das Eichhörnchen erschrecke Und in den Wacholder verschleppe die im Bach badende Kupferhaarige Krysta, Müllerstochter!

Jeden Tag ein #JulianTuwim Gedicht, Tag 1513. Heute aus „Czychanie na boga“, Lauern auf Gott, das Gedicht Pan von 1913.

0 1 1 0
TEATR
Jest amant kanciasty, krawiecki manekin I chudy nieboszczyk, i glupi arlekin,
I jeden zdziwiony w kąciku.
Dlaczego pan placze? No niech pan przestanie!
Nie można, doprawdy... — „Panowie i panie,
Ja cierpię!..." (I zastygł w okrzyku.)

TEATR Jest amant kanciasty, krawiecki manekin I chudy nieboszczyk, i glupi arlekin, I jeden zdziwiony w kąciku. Dlaczego pan placze? No niech pan przestanie! Nie można, doprawdy... — „Panowie i panie, Ja cierpię!..." (I zastygł w okrzyku.)

Kostusia-chichotka zza kulis się śmieje...
Pan blednie? Drobnostka! Tak zwykle się dzieje!
Pan serio uwierzył? to kpiny!
O... ten się zakrada... już stoi przy ścianie
I nożem rozpruwa frakowe ubranie - -
- Ach, patrzcie, trociay! trociny!

Kostusia-chichotka zza kulis się śmieje... Pan blednie? Drobnostka! Tak zwykle się dzieje! Pan serio uwierzył? to kpiny! O... ten się zakrada... już stoi przy ścianie I nożem rozpruwa frakowe ubranie - - - Ach, patrzcie, trociay! trociny!

THEATER
Da ist ein eckiger Liebhaber, eine Schneiderpuppe und ein magerer Toter und ein dummer Harlekin, Und einer überrascht in der Ecke.
Warum weinen Sie? Kommen Sie schon, hören Sie auf!
Sie können nicht wirklich ... - "Meine Damen und Herren, ich leide!..." (Und er erstarrte in einem Schrei.)
Das kichernde Sensefrauchen hinter den Kulissen lacht ...
Werden Sie blass? Kleinigkeit! Das passiert normalerweise!
Haben Sie wirklich geglaubt? es ist ein Spott!
Oh ... der schleicht sich ein ... steht schon an der Wand Und zerreißt die Frackkleider mit einem Messer
- Ah, schaut her, Sägemehl! Sägemeh!!

THEATER Da ist ein eckiger Liebhaber, eine Schneiderpuppe und ein magerer Toter und ein dummer Harlekin, Und einer überrascht in der Ecke. Warum weinen Sie? Kommen Sie schon, hören Sie auf! Sie können nicht wirklich ... - "Meine Damen und Herren, ich leide!..." (Und er erstarrte in einem Schrei.) Das kichernde Sensefrauchen hinter den Kulissen lacht ... Werden Sie blass? Kleinigkeit! Das passiert normalerweise! Haben Sie wirklich geglaubt? es ist ein Spott! Oh ... der schleicht sich ein ... steht schon an der Wand Und zerreißt die Frackkleider mit einem Messer - Ah, schaut her, Sägemehl! Sägemeh!!

Jeden Tag ein #JulianTuwim Gedicht, Tag 1512. Heute aus Sokrates tańczący, Tanzender Sokrates, das Gedicht Teatr, Theater von 1918.

0 1 1 0
POMNIK
W oblędnych ulic bystrym mlynku,
Pędzonym gromem dnia i krzykiem,
Jak śruba, dumnym swym pomnikiem Wkręciłem się w sam środek rynku.
Sekunda chwaly! O, kamieniu
Upozowany w niej nadgrobnie!
I goląb siadł mi na ramieniu, I laur pod stopy spadl żatobnie.

POMNIK W oblędnych ulic bystrym mlynku, Pędzonym gromem dnia i krzykiem, Jak śruba, dumnym swym pomnikiem Wkręciłem się w sam środek rynku. Sekunda chwaly! O, kamieniu Upozowany w niej nadgrobnie! I goląb siadł mi na ramieniu, I laur pod stopy spadl żatobnie.

DENKMAL
In irren Straßen schneller Mühle, Getrieben vom Donner des Tages und dem Schrei, Wie eine Schraube, stolz auf mein Denkmal, drängte ich mich mitten auf den Marktplatz.
Eine Sekunde des Ruhms! O Stein, In dieser posiert über das Grab!
Und die Taube landete auf meiner Schulter, Und die Lorbeeren fielen traurig zu meinen Füßen

DENKMAL In irren Straßen schneller Mühle, Getrieben vom Donner des Tages und dem Schrei, Wie eine Schraube, stolz auf mein Denkmal, drängte ich mich mitten auf den Marktplatz. Eine Sekunde des Ruhms! O Stein, In dieser posiert über das Grab! Und die Taube landete auf meiner Schulter, Und die Lorbeeren fielen traurig zu meinen Füßen

Jeden Tag ein #JulianTuwim Gedicht, Tag 1511. Heute aus Rzecz czarnoleska, Czarnolas Sache, das Gedicht Pomnik, Denkmal von 1929.

0 1 1 0
CZWARTY TOM WIERSZY
245
SŁOWA
Lbie - złoty!
Lwie - wściekly!
Gniewie, gniewie, gniewie czerwony!
Idę - prosto.
Swiat - pruję.
Nóż - w pięści,
Nóż
Naostrzony.
Głos - śpiewam.
Stowo - tworzę.
Mięsień — prężę.
Mózg
Do kości!
Wiatr - w oczy.
Krok - w ziemię.
Tak!
Nie mam
Dla życia
Litości!

CZWARTY TOM WIERSZY 245 SŁOWA Lbie - złoty! Lwie - wściekly! Gniewie, gniewie, gniewie czerwony! Idę - prosto. Swiat - pruję. Nóż - w pięści, Nóż Naostrzony. Głos - śpiewam. Stowo - tworzę. Mięsień — prężę. Mózg Do kości! Wiatr - w oczy. Krok - w ziemię. Tak! Nie mam Dla życia Litości!

WÖRTER
O Kopf - goldener!
O Lowe - tollwütiger!
O Zorn, Zorn, Zorn roter!
Ich gehe - geradeaus.
Die Welt - zerreiße ich.
Messer - in der Faust, Messer Geschärft.
Die Stimme - singe ich.
Das Wort - erschaffe ich.
Den Muskel - Spanne an.
Gehirn
Bis auf die Knochen!
Wind - in den Augen.
Schritt - in die Erde.
So!
Habe
Für das Leben Kein Erbarmen!

WÖRTER O Kopf - goldener! O Lowe - tollwütiger! O Zorn, Zorn, Zorn roter! Ich gehe - geradeaus. Die Welt - zerreiße ich. Messer - in der Faust, Messer Geschärft. Die Stimme - singe ich. Das Wort - erschaffe ich. Den Muskel - Spanne an. Gehirn Bis auf die Knochen! Wind - in den Augen. Schritt - in die Erde. So! Habe Für das Leben Kein Erbarmen!

Jeden Tag ein #JulianTuwim Gedicht, Tag 1510. Heute aus der Sammlung Czwarty tom wierszy, Der vierte Gedichtband, das Gedicht Słowa, Wörter, von 1923.

1 1 1 0
ROZMOWA
- Kto jestes?
- Lunatyk, we śnie krążący.
- Co robisz?
- Blądzę, obłędny i śpiący.
Plynę, ślizgam się lekko po księżycowej polewie...
- Dlaczego?
- Nie wiem.
- Skądżeś ty?
- Z domu, z mieszkania.
Księżyc mnie na świat wygania,
Woła mnie śpiewem srebrnym
Na mglawy spacer podniebny,
Muszę isć!
- Biedny!...
A ty się nie daj!
- Nie moge-
Załobnie wyruszam w droge.

ROZMOWA - Kto jestes? - Lunatyk, we śnie krążący. - Co robisz? - Blądzę, obłędny i śpiący. Plynę, ślizgam się lekko po księżycowej polewie... - Dlaczego? - Nie wiem. - Skądżeś ty? - Z domu, z mieszkania. Księżyc mnie na świat wygania, Woła mnie śpiewem srebrnym Na mglawy spacer podniebny, Muszę isć! - Biedny!... A ty się nie daj! - Nie moge- Załobnie wyruszam w droge.

SŁOWA WE KRWI
Żegnam się z życiem płacząc
I idę w wędrówkę tułaczą...
- A co tam jest?
- Tam jest trwoga:
Chwiejna, blada podłoga I otchłań srebrnej nocy, I znikąd nie ma pomocy,
Choć blisko do Pana Boga.
- I zawsze już tak będzie?
- Zawsze, zawsze i wszędzie!
Już mnie na klucz zamykali,
W okna kraty wmurowali,
Nic nie pomogto.

SŁOWA WE KRWI Żegnam się z życiem płacząc I idę w wędrówkę tułaczą... - A co tam jest? - Tam jest trwoga: Chwiejna, blada podłoga I otchłań srebrnej nocy, I znikąd nie ma pomocy, Choć blisko do Pana Boga. - I zawsze już tak będzie? - Zawsze, zawsze i wszędzie! Już mnie na klucz zamykali, W okna kraty wmurowali, Nic nie pomogto.

GESPRÄCH
-Wer bist du?
-Ein Schlafwandler, im Schlaf Kreise ziehend.
- Was machst du?
- Ich gehe in die Irre, wahnsinnig und schläfrig Ich schwimme, gleite leicht auf der Mondglasur ...
- Warum?
-Ich weiß nicht.
-Woher kommst du?
-Aus dem Haus, aus der Wohnung.
Der Mond treibt mich in die Welt, ruft mich mit silbernem Lied für einen nebligen Himmelsspaziergang, Ich muss los!
-Armer!...
Und du gib nicht auf!
-Ich kann nicht.
Ich gehe traurig meines Weges.

Weinend verabschiede ich mich vom Leben und gehe auf verirrte Wanderschaft...
-Was ist dort?
-Da ist Furcht:
Der wackelige, blasse Boden Und der Abgrund der silbernen Nacht, Und es gibt keine Hilfe von nirgendwoher, Obwohl Gott nahe ist.
-Und das wird immer so sein?
-Immer, immer, überall!
Sie haben mich schon eingesperrt, Sie haben die Gitter in die Fenster gemauert, Nichts hat geholfen.

GESPRÄCH -Wer bist du? -Ein Schlafwandler, im Schlaf Kreise ziehend. - Was machst du? - Ich gehe in die Irre, wahnsinnig und schläfrig Ich schwimme, gleite leicht auf der Mondglasur ... - Warum? -Ich weiß nicht. -Woher kommst du? -Aus dem Haus, aus der Wohnung. Der Mond treibt mich in die Welt, ruft mich mit silbernem Lied für einen nebligen Himmelsspaziergang, Ich muss los! -Armer!... Und du gib nicht auf! -Ich kann nicht. Ich gehe traurig meines Weges. Weinend verabschiede ich mich vom Leben und gehe auf verirrte Wanderschaft... -Was ist dort? -Da ist Furcht: Der wackelige, blasse Boden Und der Abgrund der silbernen Nacht, Und es gibt keine Hilfe von nirgendwoher, Obwohl Gott nahe ist. -Und das wird immer so sein? -Immer, immer, überall! Sie haben mich schon eingesperrt, Sie haben die Gitter in die Fenster gemauert, Nichts hat geholfen.

Jeden Tag ein #JulianTuwim Gedicht, Tag 1509. Heute aus Słowa we krwi, Worte im Blut, das Gedicht Rozmowa, Gespräch, von 1926.

0 1 1 0
SZCZĘŚCIE
Nieciekaw jestem świata,
Ogromnych, pięknych miast:
Nie więcej one powiedza,
Jak ten przydrożny chwast.
Nieciekaw jestem ludzi,
Co nauk zglębili sto:
Wystarczy mi pierwszy lepszy,
Wystarczy mi byle kto.
I ksiąg nie jestem ciekaw,
- Możecie ze mnie drwić —
Wiem ja bez ksiąg niemało
I wiem, co znaczy żyć.
Usiadlem sobie pod drzewem, Spokojny jestem i sam —
O, Boże! O, szczęście moje!
Jakże dziękować Ci mam?
[1 VII 1916]

SZCZĘŚCIE Nieciekaw jestem świata, Ogromnych, pięknych miast: Nie więcej one powiedza, Jak ten przydrożny chwast. Nieciekaw jestem ludzi, Co nauk zglębili sto: Wystarczy mi pierwszy lepszy, Wystarczy mi byle kto. I ksiąg nie jestem ciekaw, - Możecie ze mnie drwić — Wiem ja bez ksiąg niemało I wiem, co znaczy żyć. Usiadlem sobie pod drzewem, Spokojny jestem i sam — O, Boże! O, szczęście moje! Jakże dziękować Ci mam? [1 VII 1916]

GLÜCK
Ich bin nicht neugierig auf die Welt, auf Riesige, schöne Stadte:
Sie werden nicht mehr sagen, Wie dieses Unkraut am Straßenrand.
Ich bin nicht neugierig auf Menschen, die Wissenschaften hundert studiert:
Es reicht mir nur der erste beste, Es reicht mir nur irgendjemanden.
Und ich bin nicht neugierig auf Bücher,
- Ihr könnt mich verspotten, - ich weiß nicht wenig ohne Bücher, und ich weiß, was es heißt zu leben.
Ich setzte mich unterm Baum, ich bin ruhig und allein - Oh, Gott! O mein Glück!
Wie kann ich Dir danken?

GLÜCK Ich bin nicht neugierig auf die Welt, auf Riesige, schöne Stadte: Sie werden nicht mehr sagen, Wie dieses Unkraut am Straßenrand. Ich bin nicht neugierig auf Menschen, die Wissenschaften hundert studiert: Es reicht mir nur der erste beste, Es reicht mir nur irgendjemanden. Und ich bin nicht neugierig auf Bücher, - Ihr könnt mich verspotten, - ich weiß nicht wenig ohne Bücher, und ich weiß, was es heißt zu leben. Ich setzte mich unterm Baum, ich bin ruhig und allein - Oh, Gott! O mein Glück! Wie kann ich Dir danken?

Jeden Tag ein #JulianTuwim Gedicht, Tag 1508. Heute aus Sokrates tańczący, Tanzender Sokrates, das Gedicht Szczęście, Glück, von 1916.

0 1 1 0
SOKRATES TANCZACY
1 27
ZMĘCZONY BURZ SZALENSTWEM...
Mais, rai, jai trop plewré!
Rimbaud
Zmęczony burz szaleństwem, jak statek pijany, Już niczego nie pragnę, jeno wielkiej ciszy I kogos, kto zrozumie mój żal nienazwany, Kogoś, kto mą bezsłowną tęsknotę usłyszy;
Kogos, kto jasną duszą życie mi przepoi,
Iżbym w spokoju bożym wypocząl po męce,
Kogos, kto rozszalałe serce uspokoi, Kladąc na moje oczy milosierne ręce.
Idę po szczęście swoje. Po ciszę. Do kogo?
Którędy? Ach, jak ślepiec! Zwyczajnie - przed siebie.
I wiem, że zawsze trafię, którą pójdę drogą, Bo wszystkie drogi moje prowadzą do Ciebie.
(16 III 19167

SOKRATES TANCZACY 1 27 ZMĘCZONY BURZ SZALENSTWEM... Mais, rai, jai trop plewré! Rimbaud Zmęczony burz szaleństwem, jak statek pijany, Już niczego nie pragnę, jeno wielkiej ciszy I kogos, kto zrozumie mój żal nienazwany, Kogoś, kto mą bezsłowną tęsknotę usłyszy; Kogos, kto jasną duszą życie mi przepoi, Iżbym w spokoju bożym wypocząl po męce, Kogos, kto rozszalałe serce uspokoi, Kladąc na moje oczy milosierne ręce. Idę po szczęście swoje. Po ciszę. Do kogo? Którędy? Ach, jak ślepiec! Zwyczajnie - przed siebie. I wiem, że zawsze trafię, którą pójdę drogą, Bo wszystkie drogi moje prowadzą do Ciebie. (16 III 19167

MÜDE VON STÜRMEN DES WAHNSINNS
Mais, vrai, j'ai trop pleuré ! Rimbaud
Müde von Stürmen des Wahnsinns, wie ein betrunkenes Schiff, begehre ich nichts mehr, nur die große Stille und jemanden, der meinen namenlosen Kummer versteht, Jemanden, der meine wortlose Sehnsucht hören wird;
Jemanden, der mit einer hellen Seele mein Leben erfüllt, Dass ich in Gottes Frieden nach meiner Marter ruhen kann, Jemanden, der ein tobendes Herz beruhigt, auf meine Augen legend barmherzige Hande.
Ich gehe für mein Glück. Für Schweigen. Zu wem?
In welche Richtung? Ach, wie ein Blinder! Einfach - Nur geradeaus.
Und ich weiß, dass ich immer finde, egal welchen Weg ich einschlage, denn alle meine Wege führen zu Dir.

MÜDE VON STÜRMEN DES WAHNSINNS Mais, vrai, j'ai trop pleuré ! Rimbaud Müde von Stürmen des Wahnsinns, wie ein betrunkenes Schiff, begehre ich nichts mehr, nur die große Stille und jemanden, der meinen namenlosen Kummer versteht, Jemanden, der meine wortlose Sehnsucht hören wird; Jemanden, der mit einer hellen Seele mein Leben erfüllt, Dass ich in Gottes Frieden nach meiner Marter ruhen kann, Jemanden, der ein tobendes Herz beruhigt, auf meine Augen legend barmherzige Hande. Ich gehe für mein Glück. Für Schweigen. Zu wem? In welche Richtung? Ach, wie ein Blinder! Einfach - Nur geradeaus. Und ich weiß, dass ich immer finde, egal welchen Weg ich einschlage, denn alle meine Wege führen zu Dir.

Jeden Tag ein #JulianTuwim Gedicht, Tag 1507. Heute aus Sokrates tańczący, Tanzender Sokrates, das Gedicht Zmęczony burz szaleństwem, Müde von Stürmen des Wahnsinns, von 1916.
Und noch interpretiert von Krzysztof Kolberger youtu.be/xQ73UwwcRpk?...

2 1 1 0
ROZMOWA
- Kto jestes?
- Lunatyk, we śnie krążący.
- Co robisz?
- Blądzę, obłędny i śpiący.
Plynę, ślizgam się lekko po księżycowej polewie...
- Dlaczego?
- Nie wiem.
- Skądżeś ty?
- Z domu, z mieszkania.
Księżyc mnie na świat wygania,
Woła mnie śpiewem srebrnym
Na mglawy spacer podniebny,
Muszę isć!
- Biedny!...
A ty się nie daj!
- Nie moge-
Załobnie wyruszam w droge.

ROZMOWA - Kto jestes? - Lunatyk, we śnie krążący. - Co robisz? - Blądzę, obłędny i śpiący. Plynę, ślizgam się lekko po księżycowej polewie... - Dlaczego? - Nie wiem. - Skądżeś ty? - Z domu, z mieszkania. Księżyc mnie na świat wygania, Woła mnie śpiewem srebrnym Na mglawy spacer podniebny, Muszę isć! - Biedny!... A ty się nie daj! - Nie moge- Załobnie wyruszam w droge.

Żegnam się z życiem płacząc
I idę w wędrówkę tułaczą...
- A co tam jest?
- Tam jest trwoga:
Chwiejna, blada podłoga I otchłań srebrnej nocy, I znikąd nie ma pomocy,
Choć blisko do Pana Boga.
- I zawsze już tak będzie?
- Zawsze, zawsze i wszędzie!
Już mnie na klucz zamykali,
W okna kraty wmurowali,
Nic nie pomogto.

Żegnam się z życiem płacząc I idę w wędrówkę tułaczą... - A co tam jest? - Tam jest trwoga: Chwiejna, blada podłoga I otchłań srebrnej nocy, I znikąd nie ma pomocy, Choć blisko do Pana Boga. - I zawsze już tak będzie? - Zawsze, zawsze i wszędzie! Już mnie na klucz zamykali, W okna kraty wmurowali, Nic nie pomogto.

GESPRÄCH
-Wer bist du?
-Ein Schlafwandler, im Schlaf Kreise ziehend.
- Was machst du?
- Ich gehe in die Irre, wahnsinnig und schläfrig Ich schwimme, gleite leicht auf der Mondglasur ...
- Warum?
-Ich weiß nicht.
-Woher kommst du?
-Aus dem Haus, aus der Wohnung.
Der Mond treibt mich in die Welt, ruft mich mit silbernem Lied für einen nebligen Himmelsspaziergang, Ich muss los!
-Armer!...
Und du gib nicht auf!
-Ich kann nicht.
Ich gehe traurig meines Weges.

Weinend verabschiede ich mich vom Leben und gehe auf verirrte Wanderschaft...
-Was ist dort?
-Da ist Furcht:
Der wackelige, blasse Boden Und der Abgrund der silbernen Nacht, Und es gibt keine Hilfe von nirgendwoher, Obwohl Gott nahe ist.
-Und das wird immer so sein?
-Immer, immer, überall!
Sie haben mich schon eingesperrt, Sie haben die Gitter in die Fenster gemauert, Nichts hat geholfen.

GESPRÄCH -Wer bist du? -Ein Schlafwandler, im Schlaf Kreise ziehend. - Was machst du? - Ich gehe in die Irre, wahnsinnig und schläfrig Ich schwimme, gleite leicht auf der Mondglasur ... - Warum? -Ich weiß nicht. -Woher kommst du? -Aus dem Haus, aus der Wohnung. Der Mond treibt mich in die Welt, ruft mich mit silbernem Lied für einen nebligen Himmelsspaziergang, Ich muss los! -Armer!... Und du gib nicht auf! -Ich kann nicht. Ich gehe traurig meines Weges. Weinend verabschiede ich mich vom Leben und gehe auf verirrte Wanderschaft... -Was ist dort? -Da ist Furcht: Der wackelige, blasse Boden Und der Abgrund der silbernen Nacht, Und es gibt keine Hilfe von nirgendwoher, Obwohl Gott nahe ist. -Und das wird immer so sein? -Immer, immer, überall! Sie haben mich schon eingesperrt, Sie haben die Gitter in die Fenster gemauert, Nichts hat geholfen.

Jeden Tag ein #JulianTuwim Gedicht, Tag 1506. Heute aus Słowa we krwi, Worte im Blut, das Gedicht Rozmowa, Gespräch, von 1926.

2 1 1 0
PTAK
Na gałązce usiadł ptak:
Zaszczebiotal, zatrzepotal,
Ostry dzióbek w piórka otarl,
Rozkołysał cały krzak.
Potem z świrem frunął w lot!
A galązka rozhuśtana
Jeszcze drży, uradowana, Ze ją tak rozpląsał trzpiot.
(26 VII 1918]

PTAK Na gałązce usiadł ptak: Zaszczebiotal, zatrzepotal, Ostry dzióbek w piórka otarl, Rozkołysał cały krzak. Potem z świrem frunął w lot! A galązka rozhuśtana Jeszcze drży, uradowana, Ze ją tak rozpląsał trzpiot. (26 VII 1918]

VOGEL
Ein Vogel setzte sich auf einen Zweig:
Er zwitscherte, flatterte,
Er rieb den scharfen Schnabel an den Federn, Er schaukelte den ganzen Busch.
Dann flog trillierierend fort!
Und der schwingende Zweig zittert noch, froh,
dass der Luftikus ihn zum Tanz gebracht hatte.

VOGEL Ein Vogel setzte sich auf einen Zweig: Er zwitscherte, flatterte, Er rieb den scharfen Schnabel an den Federn, Er schaukelte den ganzen Busch. Dann flog trillierierend fort! Und der schwingende Zweig zittert noch, froh, dass der Luftikus ihn zum Tanz gebracht hatte.

Jeden Tag ein #JulianTuwim Gedicht, Tag 1505. Heute aus Sokrates tańczący, Tanzender Sokrates, das Gedicht Ptak, Vogel, von 1918.

1 1 1 0
STARUSZKOWIE
Patrzymy sobie na ulicę
Przez wpólrozwartą okiennicę.
W czółka calujem cudze dziatki
. I podlewamy w oknach kwiatki.
Zyjemy sobie, jak Bóg zdarzy, Zrywamy kartki z kalendarzy.
(1914/

STARUSZKOWIE Patrzymy sobie na ulicę Przez wpólrozwartą okiennicę. W czółka calujem cudze dziatki . I podlewamy w oknach kwiatki. Zyjemy sobie, jak Bóg zdarzy, Zrywamy kartki z kalendarzy. (1914/

ALTERCHEN
Wir blicken auf die Straße durch die halbgeöffnete Fensterläden.
Wir küssen auf die Stirn Kinder anderer Leute und gießen die Blumen in den Fenstern.
Wir leben, wie Gott geschieht, Wir reißen Seiten aus Kalendern

ALTERCHEN Wir blicken auf die Straße durch die halbgeöffnete Fensterläden. Wir küssen auf die Stirn Kinder anderer Leute und gießen die Blumen in den Fenstern. Wir leben, wie Gott geschieht, Wir reißen Seiten aus Kalendern

Jeden Tag ein #JulianTuwim Gedicht, Tag 1504. Heute aus der Sammlung Czyhanie na boga, Lauern auf Gott, das Gedicht Staruszkowie, Alterchen, von 1914.

1 2 1 0
MOJA RZECZ
Moja rzecz — przetwarzanie,
Fermentować w przemianie,
Żebym się spalat, w ogniu wyzwalał, Zebym się w kroplę światła zespalał,
W umiłowanie.
Moja rzecz — rzecz w zenicie,
Ani śmierć, ani życie.
Ostatnia, czysta, rzecz macierzysta, Przez wieki wieków trwa przezroczysta
Punktem na szczycie.

MOJA RZECZ Moja rzecz — przetwarzanie, Fermentować w przemianie, Żebym się spalat, w ogniu wyzwalał, Zebym się w kroplę światła zespalał, W umiłowanie. Moja rzecz — rzecz w zenicie, Ani śmierć, ani życie. Ostatnia, czysta, rzecz macierzysta, Przez wieki wieków trwa przezroczysta Punktem na szczycie.

MEINE SACHE
Meine Sache - das Verarbeiten, gären in Verwandlung, Damit ich verbrenne, mich im Feuer befreie, Damit ich mich zum Lichttropfen vereine, in Liebe.
Meine Sache - Sache im Zenit, Weder Tod, noch Leben.
Die letzte, reine mütterliche Sache, Sie, durchsichtige, überdauert die Zeitalter der Zeitalter
Mit einem Punkt an der Spitze.

MEINE SACHE Meine Sache - das Verarbeiten, gären in Verwandlung, Damit ich verbrenne, mich im Feuer befreie, Damit ich mich zum Lichttropfen vereine, in Liebe. Meine Sache - Sache im Zenit, Weder Tod, noch Leben. Die letzte, reine mütterliche Sache, Sie, durchsichtige, überdauert die Zeitalter der Zeitalter Mit einem Punkt an der Spitze.

Jeden Tag ein #JulianTuwim Gedicht, Tag 1503. Heute aus Rzecz czarnoleska, Czarnolas Sache, das Gedicht Moja rzecz, Meine Sache, von 1929.

3 2 1 0
DUMA
Rozrosła się wspaniale wola mej twórczości.
Jest mi, jak glina palcom artysty, ulegta,
Choć mocna, choć potężna, choć jak granit legła W mej duszy, obcej żalom hamletycznej czczości.
Uznalem życie wszędzie. A w sobie uznatem, Że jeszcze kiedyś wszystko, com posiadł, odrzucę...
Pójdę — ogromnym smutkiem może się rozsmucę, A może się i szczęściem zachłysnę wspaniałem.
Szczycę się — bom sam pojął swą niedoskonałość
Nawet w woli twórczosci, co w mą duszę wrasta.
Dumny jestem — bo widzę w dali Złote Miasta, Nie idąc w nie. Bo wiem, że znajdę skamieniałość.
126 X 1914]
Wiersze I

DUMA Rozrosła się wspaniale wola mej twórczości. Jest mi, jak glina palcom artysty, ulegta, Choć mocna, choć potężna, choć jak granit legła W mej duszy, obcej żalom hamletycznej czczości. Uznalem życie wszędzie. A w sobie uznatem, Że jeszcze kiedyś wszystko, com posiadł, odrzucę... Pójdę — ogromnym smutkiem może się rozsmucę, A może się i szczęściem zachłysnę wspaniałem. Szczycę się — bom sam pojął swą niedoskonałość Nawet w woli twórczosci, co w mą duszę wrasta. Dumny jestem — bo widzę w dali Złote Miasta, Nie idąc w nie. Bo wiem, że znajdę skamieniałość. 126 X 1914] Wiersze I

STOLZ
Gewachsen ist wunderbar der Wille meiner Kreativität.
Es ist für mich wie Ton für die Finger des Künstlers, unterwürfig, obwohl stark, obwohl machtig, obwohl es wie Granit legte sich in meiner Seele, fremd dem Bedauern der hamletischen Leere.
Ich erkannte überall das Leben an. Und in mir selbst habe ich anerkannt, dass ich alles, was ich hatte, noch einmal wegwerfen würde ...
Ich werde gehen - mit großer Trauer vielleicht werde ich traurig, Oder vielleicht werde ich auch wunderbarem Glück tief atmen.
Ich bin stolz - weil ich selbst meine Unvollkommenheit verstanden habe, sogar in dem Willen zu schaffen, der in meine Seele hineinwachst.
Ich bin stolz - weil ich die Goldenen Städte in der Ferne sehen kann, ohne sie zu betreten. Weil ich weiß, dass ich Versteinerung finden werde.

STOLZ Gewachsen ist wunderbar der Wille meiner Kreativität. Es ist für mich wie Ton für die Finger des Künstlers, unterwürfig, obwohl stark, obwohl machtig, obwohl es wie Granit legte sich in meiner Seele, fremd dem Bedauern der hamletischen Leere. Ich erkannte überall das Leben an. Und in mir selbst habe ich anerkannt, dass ich alles, was ich hatte, noch einmal wegwerfen würde ... Ich werde gehen - mit großer Trauer vielleicht werde ich traurig, Oder vielleicht werde ich auch wunderbarem Glück tief atmen. Ich bin stolz - weil ich selbst meine Unvollkommenheit verstanden habe, sogar in dem Willen zu schaffen, der in meine Seele hineinwachst. Ich bin stolz - weil ich die Goldenen Städte in der Ferne sehen kann, ohne sie zu betreten. Weil ich weiß, dass ich Versteinerung finden werde.

Jeden Tag ein #JulianTuwim Gedicht, Tag 1502. Heute wieder aus der Sammlung Czychanie na boga, Lauern auf Gott, das Gedicht Duma, Stolz, von 1914.

1 1 1 0
KON
Koniu plomienny, koniu mój gniewny
Z Apollinowej stajni!
Kto zawołaniem zbudzi nas spiewnym
I wieść, i drogę oznajmi?
Ze snów zapadłych glucho krzyczący,
Z tobą nocami się zmagam
I obudzony rżeniem twym grzmiącym
Skrzydlaty słyszę huragan.
Czemu mnie widmem straszysz oblocznym,
Tętniący w świata bezkresie?
Kiedyż mnie cwałem, rumaku skoczny,
Do Czarnolasu poniesiesz?

KON Koniu plomienny, koniu mój gniewny Z Apollinowej stajni! Kto zawołaniem zbudzi nas spiewnym I wieść, i drogę oznajmi? Ze snów zapadłych glucho krzyczący, Z tobą nocami się zmagam I obudzony rżeniem twym grzmiącym Skrzydlaty słyszę huragan. Czemu mnie widmem straszysz oblocznym, Tętniący w świata bezkresie? Kiedyż mnie cwałem, rumaku skoczny, Do Czarnolasu poniesiesz?

A tam nie miody, nie srebrne wody
Z prastarej lipy bryzną.
Tam niebo w lunach, bory w piorunach,
Pożar nad wieczną ojczyzną.

A tam nie miody, nie srebrne wody Z prastarej lipy bryzną. Tam niebo w lunach, bory w piorunach, Pożar nad wieczną ojczyzną.

DAS PFERD
Feuriges Pferd, mein zorniges Pferd
Aus Apollos Stall!
Wer wird uns mit einem singenden Ruf wecken Und führen, und uns den Weg sagen?
Aus schlaflosen, hohl schreienden Träumen, kämpfe ich nachts mit dir Und geweckt von deinem brüllenden Wiehern, höre ich geflügelten Hurrikan.
Warum erschreckst du mich mit wolkigem Gespenst, Pulsierendes in der grenzenlosen Welt?
Wann, trägst du mich mit Galopp, munteres Ross, nach Czarnolas?
Und da ist kein Honig, kein silbernes Wasser von einer alten Linde spritzt.
Da ist der glühende Himmel, Wald im Blitz, Feuer über der ewigen Heimat.

DAS PFERD Feuriges Pferd, mein zorniges Pferd Aus Apollos Stall! Wer wird uns mit einem singenden Ruf wecken Und führen, und uns den Weg sagen? Aus schlaflosen, hohl schreienden Träumen, kämpfe ich nachts mit dir Und geweckt von deinem brüllenden Wiehern, höre ich geflügelten Hurrikan. Warum erschreckst du mich mit wolkigem Gespenst, Pulsierendes in der grenzenlosen Welt? Wann, trägst du mich mit Galopp, munteres Ross, nach Czarnolas? Und da ist kein Honig, kein silbernes Wasser von einer alten Linde spritzt. Da ist der glühende Himmel, Wald im Blitz, Feuer über der ewigen Heimat.

Jeden Tag ein #JulianTuwim Gedicht, Tag 1501. Heute aus Rzecz czarnoleska, Czarnolas Sache, das Gedicht Koń, Das Pferd, von 1929.

0 1 1 0
RANY JULEK
Kazimierzowi Wierzynskiemu
Powinienem z wiatrami po ulicach się włoczyć,
W tłoku miast, podchmielony, najradośniej się chwiać,
Od andrusów, dryndziarzy powinienem się uczyć Gwizdać, kląć, pohukiwać na psiakrew i psiamać!

RANY JULEK Kazimierzowi Wierzynskiemu Powinienem z wiatrami po ulicach się włoczyć, W tłoku miast, podchmielony, najradośniej się chwiać, Od andrusów, dryndziarzy powinienem się uczyć Gwizdać, kląć, pohukiwać na psiakrew i psiamać!

Od rynsztoka do ściany zygzakami się toczyć,
Ranyjulek! swobodny, bezpański jak pies!
Sińce lapać na słupach, w zbiegowiskach się tloczyć,
Na parkany wdrapywać się wiosną po bez!
I kapelusz dziurawy liliowymi kwiatami
Na swą chwalę ustroić i na chwałę swą chlać,
I znów w kwiatach się włóczyć po ulicach z wiatrami,
Podnieść łeb, gwiazdy lykać i na nogach się chwiać!

Od rynsztoka do ściany zygzakami się toczyć, Ranyjulek! swobodny, bezpański jak pies! Sińce lapać na słupach, w zbiegowiskach się tloczyć, Na parkany wdrapywać się wiosną po bez! I kapelusz dziurawy liliowymi kwiatami Na swą chwalę ustroić i na chwałę swą chlać, I znów w kwiatach się włóczyć po ulicach z wiatrami, Podnieść łeb, gwiazdy lykać i na nogach się chwiać!

RANYJULEK
Für Kazimierz Wierzyński
Ich mit den Winden durch die Gassen mich rumtreiben, In Gewühl der Städte, beschwipst, freudig schaukeln, Ich sollte lernen von den Faulpelzen, Schurken, Pfeifen, Fluchen, johlen Psiakrew und psiamać!
Von Gosse zu Wand im Zickzack sich drehen, Ranyjulek! frei, herrenlos wie ein Hund! blaue Flecken an den Stangen fangen, in die Menge sich drängen, Auf die Zäune klettern im Frühling für Flieder!
Und ein löchriger Hut mit lila Blumen
Für den eigenen Ruhm zu schmücken und auf eigenen Ruhm zu
saufen,
Und wieder in Blumen mit Winden durch die Straßen herumstreunen
Den Kopf heben, verschlucken die Sterne und auf den Füßen taumeln!
Erklärung:
Ranyjulek: rany = Wunden, gemeint ursprünglich wohl Wunden von Jesus.
In der Umgangssprache sagt man „o rany", wenn man sich zb wundert. Ranyjulek" ist die Fortsetzung davon, Julek=„Verkleinerung" von Julian
Psiakrew=Schimpfwort, bedeutet Hundeblut, in etwa wie „verdammte Scheiße"
Psiamać=Hundemutter, s. Oben

RANYJULEK Für Kazimierz Wierzyński Ich mit den Winden durch die Gassen mich rumtreiben, In Gewühl der Städte, beschwipst, freudig schaukeln, Ich sollte lernen von den Faulpelzen, Schurken, Pfeifen, Fluchen, johlen Psiakrew und psiamać! Von Gosse zu Wand im Zickzack sich drehen, Ranyjulek! frei, herrenlos wie ein Hund! blaue Flecken an den Stangen fangen, in die Menge sich drängen, Auf die Zäune klettern im Frühling für Flieder! Und ein löchriger Hut mit lila Blumen Für den eigenen Ruhm zu schmücken und auf eigenen Ruhm zu saufen, Und wieder in Blumen mit Winden durch die Straßen herumstreunen Den Kopf heben, verschlucken die Sterne und auf den Füßen taumeln! Erklärung: Ranyjulek: rany = Wunden, gemeint ursprünglich wohl Wunden von Jesus. In der Umgangssprache sagt man „o rany", wenn man sich zb wundert. Ranyjulek" ist die Fortsetzung davon, Julek=„Verkleinerung" von Julian Psiakrew=Schimpfwort, bedeutet Hundeblut, in etwa wie „verdammte Scheiße" Psiamać=Hundemutter, s. Oben

Jeden Tag ein #JulianTuwim Gedicht, Tag 1500. Heute aus Sokrates tańczący, Tanzender Sokrates, das Gedicht Ranyjulek von 1920.

1 1 1 0
MGŁA
Ciemne, wilgotne węglowodany,
Kto wy jesteście?
Mglisty uczony, oczarowany,
Blądzę po mieście.
Za krepą deszczu krwiste neony
W poranku bledną.
Węglowodany czy elektrony,
Wszystko wam jedno.
Lażę i ziębnę, ziębnę i ziewam,
Pszczelarz atomów,
Kręcąc laseczką, glucho opiewam
Wszechświaty domów.
Wszystko mi jedno: atom czy eter
Skondensowany.
We mgle majaczą barwnym bukietem
Odowegliany.

MGŁA Ciemne, wilgotne węglowodany, Kto wy jesteście? Mglisty uczony, oczarowany, Blądzę po mieście. Za krepą deszczu krwiste neony W poranku bledną. Węglowodany czy elektrony, Wszystko wam jedno. Lażę i ziębnę, ziębnę i ziewam, Pszczelarz atomów, Kręcąc laseczką, glucho opiewam Wszechświaty domów. Wszystko mi jedno: atom czy eter Skondensowany. We mgle majaczą barwnym bukietem Odowegliany.

Dźwięki przewracam, nicuję barwy,
Mędrzec zamglony.
Jedno mi wszystko, moje miliardy
I centryliony!

Dźwięki przewracam, nicuję barwy, Mędrzec zamglony. Jedno mi wszystko, moje miliardy I centryliony!

NEBEL
Dunkle, feuchte Kohlenhydrate.
Wer seid ihr?
Ich, nebliger Gelehrter, verzauberter, irre ich durch die Stadt.
Hinter der Regenwolke die blutigen Neonlichter verblassen am Morgen.
Kohlenhydrate oder Elektronen, das ist für euch egal.
Ich ziehe herum und werde kalt, werde kalt und gahne,
der Imker der Atome,
Den Stock drehend singe ich taub das Loblied auf das Universum der Häuser.
Es ist mir egal: Atom oder kondensierter Äther.
Im Nebel wackeln Decarbonate mit einem bunten Strauß.
Ich verdrehe Töne, ich erneuere Farben, der neblige weise Mann.
Mir ist alles egal, meine Milliarden und Zentrillionen!

NEBEL Dunkle, feuchte Kohlenhydrate. Wer seid ihr? Ich, nebliger Gelehrter, verzauberter, irre ich durch die Stadt. Hinter der Regenwolke die blutigen Neonlichter verblassen am Morgen. Kohlenhydrate oder Elektronen, das ist für euch egal. Ich ziehe herum und werde kalt, werde kalt und gahne, der Imker der Atome, Den Stock drehend singe ich taub das Loblied auf das Universum der Häuser. Es ist mir egal: Atom oder kondensierter Äther. Im Nebel wackeln Decarbonate mit einem bunten Strauß. Ich verdrehe Töne, ich erneuere Farben, der neblige weise Mann. Mir ist alles egal, meine Milliarden und Zentrillionen!

Jeden Tag ein #JulianTuwim Gedicht, Tag 1499. Heute aus Treść gorejąca, Lodernder Inhalt, das Gedicht Mgła, Nebel von 1936.

2 1 1 0
Z KRONIKI WYPADKÓW
Nieutulona czułość,
Ożalobione wesele!
Serce z milości otruło się
Jak panna młoda w kościele.
Wypiła, krzyknęła i mdleje,
Wynoszą z kościoła pobladłą...
I ono — czego się dziwić? — Wypiło, krzyknęło, upadło.

Z KRONIKI WYPADKÓW Nieutulona czułość, Ożalobione wesele! Serce z milości otruło się Jak panna młoda w kościele. Wypiła, krzyknęła i mdleje, Wynoszą z kościoła pobladłą... I ono — czego się dziwić? — Wypiło, krzyknęło, upadło.

AUS DER UNFALLCHRONIK
Untröstliche Zärtlichkeit, Betrauerte Hochzeit!
Das Herz vergiftete sich aus der Liebe wie eine Braut in einer Kirche.
Sie hat getrunken, geschrien und fällt in
Ohnmacht,
Sie holen die blasse Frau aus der Kirche ...
Und es - was soll sich daran wundern?
Es trank, es schrie, es fiel

AUS DER UNFALLCHRONIK Untröstliche Zärtlichkeit, Betrauerte Hochzeit! Das Herz vergiftete sich aus der Liebe wie eine Braut in einer Kirche. Sie hat getrunken, geschrien und fällt in Ohnmacht, Sie holen die blasse Frau aus der Kirche ... Und es - was soll sich daran wundern? Es trank, es schrie, es fiel

Jeden Tag ein #JulianTuwim Gedicht, Tag 1498. Heute aus Treść gorejąca das Gedicht Z kroniki wypadków, Aus der Unfallchronik, von 1936

2 1 1 0
ZMARŁA METAFORA
Auto błyskiem przesliznęio się
Po dalekiej szosie asfaltowej.
Malejąc nikło, znikło — i znów tylko horyzont przez [szkło.
Czyż nie tak samo, na przykład, prąd myśli błyskawicowy
Prze -
...Zresztą, zamykam oczy. Wszystko mi jedno CO.

ZMARŁA METAFORA Auto błyskiem przesliznęio się Po dalekiej szosie asfaltowej. Malejąc nikło, znikło — i znów tylko horyzont przez [szkło. Czyż nie tak samo, na przykład, prąd myśli błyskawicowy Prze - ...Zresztą, zamykam oczy. Wszystko mi jedno CO.

TOTE METAPHER
Das Auto glitt mit Blitzen über eine entfernte Asphaltstraße.
Langsam abnehmend, verschwand es - und wieder war nur der Horizont durch
Glas.
Ist es nicht genauso, zum Beispiel, was Blitz-Strom der Gedanken drückt - - -
...Wie auch immer, ich schließe die Augen.
Es ist mir egal, WAS.

TOTE METAPHER Das Auto glitt mit Blitzen über eine entfernte Asphaltstraße. Langsam abnehmend, verschwand es - und wieder war nur der Horizont durch Glas. Ist es nicht genauso, zum Beispiel, was Blitz-Strom der Gedanken drückt - - - ...Wie auch immer, ich schließe die Augen. Es ist mir egal, WAS.

Jeden Tag ein #JulianTuwim Gedicht, Tag 1497. Heute aus Treść gorejąca, Lodernder Inhalt, das Gedicht Zmarła metafora, Tote Metapher, von 1936.

0 1 1 0
LISTY MIŁOSNE
Inkunabuly, papirusy, palimpsesty!
Słowa runiczne! Etruskie słowa!
Jak odcyfrować serca szyfr bolesny,
Hieroglificzne już dzisiaj gesty?
Jaki smutek! jaka żałoba!
A pamiętam, jak słówko po słówku,
Jak okrzyk po okrzyku, jak chwilkę po chwilce Wbijałem w marmur karty drgającą stalówką:
Wiekopomnym moich cierpień rylcem.

LISTY MIŁOSNE Inkunabuly, papirusy, palimpsesty! Słowa runiczne! Etruskie słowa! Jak odcyfrować serca szyfr bolesny, Hieroglificzne już dzisiaj gesty? Jaki smutek! jaka żałoba! A pamiętam, jak słówko po słówku, Jak okrzyk po okrzyku, jak chwilkę po chwilce Wbijałem w marmur karty drgającą stalówką: Wiekopomnym moich cierpień rylcem.

LIEBESBRIEFE
Inkunabeln, Papyri, Palimpseste!
Runenwörter! Etruskische Worte!
Wie kann man die schmerzhaften Chiffre des Herzens entschlüsseln, und die heute schon hieroglyphischen Gesten?
Was für eine Wehmut! was für eine Trauer!
Und ich erinnere mich, wie Wort für Wort, Wie Schrei für Schrei, wie Moment für Moment, wie ich die Karten mit einer vibrierenden Feder in den Marmor einhämmerte:
Mit an meine Leiden sich erinnerndem Griffel.

LIEBESBRIEFE Inkunabeln, Papyri, Palimpseste! Runenwörter! Etruskische Worte! Wie kann man die schmerzhaften Chiffre des Herzens entschlüsseln, und die heute schon hieroglyphischen Gesten? Was für eine Wehmut! was für eine Trauer! Und ich erinnere mich, wie Wort für Wort, Wie Schrei für Schrei, wie Moment für Moment, wie ich die Karten mit einer vibrierenden Feder in den Marmor einhämmerte: Mit an meine Leiden sich erinnerndem Griffel.

Jeden Tag ein #JulianTuwim Gedicht, Tag 1496. Heute das Gedicht Listy miłosne, Liebesbriefe, aus der Sammlung Biblia cygańska, Zigeuner Bibel von 1933.

1 1 1 0
OCZEKIWANIE
Zażenowany swym anielstwem
Udaję (dosyć źle) człowieka.
I serce, aż nieludzko czerstwe,
Zacinam w samotności. Czekam.
Znam ewangelię i nieszczęście,
Narodów tętent, szepty kobiet I starość słów, i snów poczęcie, I wina czad, i kwiat na grobie.
I ducha znam, co bez wcielenia Na ziemi jest jak głoska glucha, I cialo — nie do pomyślenia
Bez laski i świętego ducha.
Czekam. W przyplywie i odplywie Kołysze się daleki poszum,
I dzień po dniu, jak dziw po dziwie,
Wybucha płaczem lub rozkoszą.
Wybucha kwieciem jak gałęzie,
Odfruwa ptactwem gołebianem.
Ach, moje wiersze niespodziane!
Ach, moje życie, co to będzie?

OCZEKIWANIE Zażenowany swym anielstwem Udaję (dosyć źle) człowieka. I serce, aż nieludzko czerstwe, Zacinam w samotności. Czekam. Znam ewangelię i nieszczęście, Narodów tętent, szepty kobiet I starość słów, i snów poczęcie, I wina czad, i kwiat na grobie. I ducha znam, co bez wcielenia Na ziemi jest jak głoska glucha, I cialo — nie do pomyślenia Bez laski i świętego ducha. Czekam. W przyplywie i odplywie Kołysze się daleki poszum, I dzień po dniu, jak dziw po dziwie, Wybucha płaczem lub rozkoszą. Wybucha kwieciem jak gałęzie, Odfruwa ptactwem gołebianem. Ach, moje wiersze niespodziane! Ach, moje życie, co to będzie?

ERWARTUNG
Zur Erinnerung an Vater
Bin meiner Engelhaftigkeit wegen verlegen und ich gebe (ziemlich schlecht) vor, ein Mensch zu sein.
Und mein Herz, so unmenschlich trocken, ich ersticke vor Einsamkeit. Ich warte.
Ich kenne das Evangelium und das Unglück, Das Getrappel der Nationen, das Flüstern der Frauen und das Alter der Worte und das Empfangnis von Traumen
und den Geruch von Wein und die Blume auf dem Grab.
Und ich kenne den Geist, der ohne Verkörperung auf Erden ist wie eine taube Stimme, und der Körper - nicht vorstellbar ohne Gnade und den Heiligen Geist.
Ich warte. Im Ebbe und Flut schwankt ein fernes Gerausch, und ein Tag nach dem anderen, wie ein Wunder nach dem anderen,
bricht es in Tränen oder Entzückung aus.
Es platzt mit Blüten wie Zweige, es fliegt davon wie Taubenvögel.
Oh, meine unerwarteten Gedichte!
Oh mein Leben, was wird es sein?

ERWARTUNG Zur Erinnerung an Vater Bin meiner Engelhaftigkeit wegen verlegen und ich gebe (ziemlich schlecht) vor, ein Mensch zu sein. Und mein Herz, so unmenschlich trocken, ich ersticke vor Einsamkeit. Ich warte. Ich kenne das Evangelium und das Unglück, Das Getrappel der Nationen, das Flüstern der Frauen und das Alter der Worte und das Empfangnis von Traumen und den Geruch von Wein und die Blume auf dem Grab. Und ich kenne den Geist, der ohne Verkörperung auf Erden ist wie eine taube Stimme, und der Körper - nicht vorstellbar ohne Gnade und den Heiligen Geist. Ich warte. Im Ebbe und Flut schwankt ein fernes Gerausch, und ein Tag nach dem anderen, wie ein Wunder nach dem anderen, bricht es in Tränen oder Entzückung aus. Es platzt mit Blüten wie Zweige, es fliegt davon wie Taubenvögel. Oh, meine unerwarteten Gedichte! Oh mein Leben, was wird es sein?

Jeden Tag ein #JulianTuwim Gedicht, Tag 1495. Heute auc Treść gorejąca, Lodernder Inhalt, das Gedicht Oczekiwanie, Erwartung, von 1936.

0 1 1 0
Mnisi
Dwaj mnisi w koście graja.
Grają przez cate zycie, W czarnym i białym habicie,
A mnie miast stawki maja.
Gdy czarny mato rzuci, Bije się z białym, kłóci, Biały się tylko smucı,
Gdy widzi, ze przegrywa...
Ja stoję blady, drzący.
10 To zimny, to gorący...
Czy wygra mnie mnich Złości, Czy wygra mnich Mitości, Jestem na łasce kości...
A mnisi graja.
Graja...
A mnie miast stawki maja.
Graja przez cate życie, W czarnym i białym habicıe...
Graja...

Mnisi Dwaj mnisi w koście graja. Grają przez cate zycie, W czarnym i białym habicie, A mnie miast stawki maja. Gdy czarny mato rzuci, Bije się z białym, kłóci, Biały się tylko smucı, Gdy widzi, ze przegrywa... Ja stoję blady, drzący. 10 To zimny, to gorący... Czy wygra mnie mnich Złości, Czy wygra mnich Mitości, Jestem na łasce kości... A mnisi graja. Graja... A mnie miast stawki maja. Graja przez cate życie, W czarnym i białym habicıe... Graja...

Mönche
Zwei Mönche spielen Würfel, sie spielen das ganze Leben lang, in schwarzem und weißen Gewand, und mich haben sie anstelle von Einsatz.
Wenn der Schwarze wenig wirft, streitet er mit dem Weißen, streitet, der Weiße wird einfach traurig,
Als er sieht, dass er verliert...
Ich stehe bleich, zitternd, manchmal kalt, manchmal heiß ...
Wird der Mönch des Zorns mich gewinnen?
Wird der Mönch der Liebe gewinnen?
Ich bin den Würfeln ausgeliefert...
Und die Mönche spielen, sie spielen...
Und mich anstatt Einsatz haben, spielen ein ganzes Leben lang, in schwarzen und weißen Gewand...
Sie spielen...

Mönche Zwei Mönche spielen Würfel, sie spielen das ganze Leben lang, in schwarzem und weißen Gewand, und mich haben sie anstelle von Einsatz. Wenn der Schwarze wenig wirft, streitet er mit dem Weißen, streitet, der Weiße wird einfach traurig, Als er sieht, dass er verliert... Ich stehe bleich, zitternd, manchmal kalt, manchmal heiß ... Wird der Mönch des Zorns mich gewinnen? Wird der Mönch der Liebe gewinnen? Ich bin den Würfeln ausgeliefert... Und die Mönche spielen, sie spielen... Und mich anstatt Einsatz haben, spielen ein ganzes Leben lang, in schwarzen und weißen Gewand... Sie spielen...

Jeden Tag ein #JulianTuwim Gedicht, Tag 1494. Heute aus Juwenilia das Gedicht Mnisi, Mönche, von 1911.

1 1 1 0
RZECZ CZARNOLESKA
15
LITERY
Módl się za moje litery, Zeby się zeszły w pieśni.
Nocą słuchasz — drę papiery,
Myślisz trwożnie: „Dlaczego on nie śpi?"
A on nie śpi, bo za nim syczy
Niespokojne przeznaczenie.
Literami sekundy liczy
I na szyi wisi kamieniem.
I na barkach wzbiera noc kamienna,
Jutru swemu przypomina się groźnie,
Szeptem liter sypie się ciemna,
Piaskiem sekund nadmogilnie rośnie.
Módl się, módl nad tym grobem codziennym,
Pod którym się życie wije,
Póki skladacz, ZECER bezsenny,
Pieśnią czarnej pustyni nie przebije.

RZECZ CZARNOLESKA 15 LITERY Módl się za moje litery, Zeby się zeszły w pieśni. Nocą słuchasz — drę papiery, Myślisz trwożnie: „Dlaczego on nie śpi?" A on nie śpi, bo za nim syczy Niespokojne przeznaczenie. Literami sekundy liczy I na szyi wisi kamieniem. I na barkach wzbiera noc kamienna, Jutru swemu przypomina się groźnie, Szeptem liter sypie się ciemna, Piaskiem sekund nadmogilnie rośnie. Módl się, módl nad tym grobem codziennym, Pod którym się życie wije, Póki skladacz, ZECER bezsenny, Pieśnią czarnej pustyni nie przebije.

BUCHSTABEN
Bete für meine Buchstaben
Damit sie im Lied zusammenkommen.
Nachts hörst du - ich zerreiße Papiere, du denkst ängstlich: "Warum schläft er nicht?"
Und er ist wach, weil hinter ihm zischt das rastlose Schicksal.
Er zählt Sekunden in Buchstaben und hängt am Hals steinartig.
Und auf den Schultern erhebt sich die steinerne Nacht,
Dem eigenem Morgen mahnt drohend, Mit dem Flüstern der Buchstaben fällt die Dunkle,
Mit dem Sand der Sekunden wächst sie über das Grab.
Bete, bete über diesem taglichen Grab, unter dem sich das Leben windet, Solange der Setzer, schlafloser Zecer, Mit dem Lied der schwarzen Wüste nicht durchschlagt.

BUCHSTABEN Bete für meine Buchstaben Damit sie im Lied zusammenkommen. Nachts hörst du - ich zerreiße Papiere, du denkst ängstlich: "Warum schläft er nicht?" Und er ist wach, weil hinter ihm zischt das rastlose Schicksal. Er zählt Sekunden in Buchstaben und hängt am Hals steinartig. Und auf den Schultern erhebt sich die steinerne Nacht, Dem eigenem Morgen mahnt drohend, Mit dem Flüstern der Buchstaben fällt die Dunkle, Mit dem Sand der Sekunden wächst sie über das Grab. Bete, bete über diesem taglichen Grab, unter dem sich das Leben windet, Solange der Setzer, schlafloser Zecer, Mit dem Lied der schwarzen Wüste nicht durchschlagt.

Jeden Tag ein #JulianTuwim Gedicht, Tag 1493. Heute aus Rzecz czarnolaska, Czarnolas Sache, das Gedicht „Litery”, „Buchstaben” von 1929.

1 1 1 0
Miedziany księżyc świeci
Na srebrnym nieba tle, I tak przesmutnie patrzy,
Jakby mu byto źle.
Nad nim migocą gwiazdy,
Pod nim chmur modry szlak, w (X91sig
- No, powiedz sam, księżycu, olob ,noo :se
Czego ci jeszcze brak? misisin o1 ,sn5n0
Masz jakiś katzenjammer
Lub cię obrazit kto?
Pluń, stary druhu, wierz mi-
- Najlepszy srodek to!

Miedziany księżyc świeci Na srebrnym nieba tle, I tak przesmutnie patrzy, Jakby mu byto źle. Nad nim migocą gwiazdy, Pod nim chmur modry szlak, w (X91sig - No, powiedz sam, księżycu, olob ,noo :se Czego ci jeszcze brak? misisin o1 ,sn5n0 Masz jakiś katzenjammer Lub cię obrazit kto? Pluń, stary druhu, wierz mi- - Najlepszy srodek to!

Der kupferne Mond scheint vor dem silbernen Himmel und er sieht so traurig aus, als würde es ihm schlecht gehen.
Darüber funkeln die Sterne, darunter ist eine Spur blauer Wolken,
-sag selber, Mond, was vermisst du sonst noch?
Hast du einen Katzenjammer oder hat dich jemand beleidigt?
Spucke, alter Freund, glaub mir -
-das ist das beste Mittel.

Der kupferne Mond scheint vor dem silbernen Himmel und er sieht so traurig aus, als würde es ihm schlecht gehen. Darüber funkeln die Sterne, darunter ist eine Spur blauer Wolken, -sag selber, Mond, was vermisst du sonst noch? Hast du einen Katzenjammer oder hat dich jemand beleidigt? Spucke, alter Freund, glaub mir - -das ist das beste Mittel.

Jeden Tag ein #JulianTuwim Gedicht, Tag 1492. Heute aus Juwenilia das Gedicht Miedziany księżyc świeci, Der kupferne Mond scheint, von 1913.

2 1 1 0
RZECZ CZARNOLESKA
53
DO SIEBIE
Twórz, czarujące bydlę,
Właź na chaosy wierszem,
Rozkładaj zlepki świata
Na rzeczy czyste i pierwsze.
Idą radosne lata
Przebijan jawy prądem:
Rozwidniającym wmystem,
Rozszczepiającym wglądem.
Była to rzecz daleka
I myśli niepojęta:
To, co się w słowo obleka, To, co się brzmiąco pamięta.
A teraz za jeszcze dalszą,
Za jeszcze niepojętszą
Magiczne oczy patrza,
Wieczyste struny dźwięczą.

RZECZ CZARNOLESKA 53 DO SIEBIE Twórz, czarujące bydlę, Właź na chaosy wierszem, Rozkładaj zlepki świata Na rzeczy czyste i pierwsze. Idą radosne lata Przebijan jawy prądem: Rozwidniającym wmystem, Rozszczepiającym wglądem. Była to rzecz daleka I myśli niepojęta: To, co się w słowo obleka, To, co się brzmiąco pamięta. A teraz za jeszcze dalszą, Za jeszcze niepojętszą Magiczne oczy patrza, Wieczyste struny dźwięczą.

ZU SICH SELBST
Erschaffe, bezauberndes Biest, Kriech ein mit Versen ins Chaos, Entfalte das Sammelsurium der Welt In reinen und ersten Dingen.
Freudige Jahre kommen.
Durchdringe das Erwachen mit Strom:
Mit geweitetem Geist, Mit gespalteter Einsicht.
Es war eine ferne Sache, und unvorstellbarer Gedanken:
Was ein Wort wird, woran man sich klingend erinnert.
Und nun noch hinter dem weiteren Hinter dem noch unbegreiflicheren blicken blicken Zauberaugen darauf, Die Ewigen Saiten klingen.

ZU SICH SELBST Erschaffe, bezauberndes Biest, Kriech ein mit Versen ins Chaos, Entfalte das Sammelsurium der Welt In reinen und ersten Dingen. Freudige Jahre kommen. Durchdringe das Erwachen mit Strom: Mit geweitetem Geist, Mit gespalteter Einsicht. Es war eine ferne Sache, und unvorstellbarer Gedanken: Was ein Wort wird, woran man sich klingend erinnert. Und nun noch hinter dem weiteren Hinter dem noch unbegreiflicheren blicken blicken Zauberaugen darauf, Die Ewigen Saiten klingen.

Jeden Tag ein #JulianTuwim Gedicht, Tag 1491. Heute aus Rzecz czarnoleska, Czarnolas Sache, das Gedicht Do siebie, An sich selbst, von 1929.

1 1 1 0